Kanał Rss
Content
Urok starych automobili
28 sierpnia 2012

Jeżeli spojrzymy na samochody z okresu międzywojennego z perspektywy postępu technologicznego, to mogą się one wydać czymś mało imponującym. Na tle nowych pojazdów uwidaczniają się przedawnione, archaiczne założenia technologiczne. Silniki „antyków” nie są aż tak mocne i wydajne. Prędkość maksymalna i przyspieszenie pozostawiają wiele do życzenia. Sylwetka nadwozia nie jest dość aerodynamiczna. Pojazd nierzadko jest ciężki, mało zwrotny i do tego pali dużo paliwa. Dla przykładu, produkowany tuż po zakończeniu I Wojny Światowej Citroën Typ A przy swojej mocy 18 koni mechanicznych i ciężarze 810 kilogramów osiągał prędkość maksymalną 65 kilometrów na godzinę. Trochę lepiej wypadają elitarne samochody wyścigowe tamtych czasów, których osiągi można porównywać z dzisiejszymi komercyjnie dostępnymi samochodami. Startujące w samym środku okresu międzywojennego, w wyścigach takich jak Le Mans 24 i Grand Prix, bolidy pokroju Bentleya Speed Six, Bugatti Typ 54 czy Alfa Romeo Tipo A Monoposto oferowały moc 200-300 koni mechanicznych. Ściganie się tymi pojazdami było jednak niebezpieczne i wymagało odwagi – głównie ze względu na niespodziewane awarie tych jeszcze nie do końca udoskonalonych konstrukcji oraz ich niezwykle ciężką do okiełznania podsterowność.Z drugiej strony, w porównaniu z dzisiejszą, stosującą się do rynku globalnego, masową produkcją, inspirujące może okazać się szukanie rozwiązań i pomysłów u producentów dawnych samochodów. Wczesny, pozbawiony gotowych wzorców rynek samochodowy był pełen eksperymentów. Producenci nie bali się przy tym łamać konwencji rynku, czego przykładem były ekonomiczne i proste w obsłudze pojazdy Trojana. Przykładem jest Trojan Utility Car posiadający nietypowe elementy konstrukcyjne, a wśród nich przypominające tackę podwozie z dwusuwowym silnikiem mieszczącym się pod siedzeniami – oraz napędem przenoszonym na łańcuchu. Najlepsze z tych eksperymentów przerodziły się w kalkowane do dziś standardy, jak choćby słynna taśma produkcyjna Forda. Trzeba też pamiętać, że pojazdy były robione ręcznie, część po części. Można więc powiedzieć, że wkładano w ich tworzenie więcej serca.
Urok starych samochodów nie opiera się jednak wyłącznie na kontraście ze standardami dzisiejszych czasów. Byłby to zresztą proceder trochę niesprawiedliwy, nie do końca obiektywny. Jest tu coś więcej. Pasja opiera się na wartościach bardziej transcendentnych, można powiedzieć -ideowych. Miłośników klasycznej motoryzacji elektryzuje wygląd, szczegóły. Estetyka pojazdów, które zostały zrobione w ramach wymarłego rzemiosła, sama w sobie kwalifikuje się do miana sztuki.
Stylistyka wykonania klasycznych samochodów łączy się z normami kulturowymi społeczności dawnych czasów. Nieważne, czy obserwujemy międzywojenne Cadillaki, Lincolny czy też samochody Astona Martina – zawsze można było doszukać się jakichś wspólnych cech. Wydłużone nadwozia o kształcie przypominającym torpedę, szeroko rozstawione i osłonięte charakterystycznymi błotnikami koła, miejsce na kierowcę i pasażerów wyglądające niczym szklana gablota, dużo wyraźnych zaokrągleń kontrastujących z bardziej kanciastymi kształtami, typowe, wystające reflektory drogowe… To wszystko sprawia, że tamtejsze samochody miały elegancki, formalny styl. Można go przyrównać do idei dżentelmenerii, chapizmu, tudzież noszenia schludnych garniturów. Idei, warto dodać, bardzo cenionych i szanowanych w tamtych czasach.
Oczywiście, wykorzystanie samochodów przez konkretnych ludzi do konkretnych celów w konkretnych czasach ma też powiązania historyczne. Wspomniana została już masowa produkcja dostępnego dla klasy średniej Forda Model T, która zrewolucjonizowała nie tyle sam przemysł w Stanach Zjednoczonych, ale także rynek tego kraju. Rozpowszechnianie się samochodów w okresie międzywojennym dynamizowało świat i uwydatniało komunikację, idąc w parze z wynalazkami takimi jak telefon czy radio. Gdy wybuch II Wojny Światowej okazał się być już nie do uniknięcia, rząd brytyjski zachęcił liczne koncerny samochodowe do współpracy przy tworzeniu potajemnych fabryk produkujących sprzęt lotniczy (taki jak zaadoptowany do samolotów silnik Merlin (pochodzący od Rolls-Royce’a) bądź silnik gwiazdowy Bristol Hercules (Bristol, Rover, Standard)), czy też montujących samoloty (Daimler).
Nie możemy też zapomnieć o osobistych wspomnieniach związanych z użytkowaniem klasycznych pojazdów, a więc o sentymencie.
Klasyczne samochody z okresów takich jak 20-lecie międzywojenne to coś więcej niż tylko kolekcja staroci. To piękne zabytki, dowody postępu myśli wynalazczej oraz cenne wykopaliska, kreujące kontekst dawnej rzeczywistości. Ich estetyka oraz wykonanie to odcisk przeszłego świata oraz sposobu, w jaki stał się on doświadczaną przez nas teraźniejszością.

Konrad Łuszczki

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Read previous post:
Nowy Adres zaprasza

Targi Mieszkań i Domów nowyadres.pl we Wrocławiu Sezon targowy we Wrocławiu czas zacząć! Targi nieruchomościowe niezmiennie pozostają najlepszym sposobem na...

Close