Kanał Rss
Content
Ułani z fantazją
9 marca 2012

Ludola określa swoją twórczość jako „ckliwą piosenkę ludowo-żołnierską z brzozowego lasu” i zdaje się to być nader trafny opis. Członkami zespołu są podobno „ułani z fantazją i wiejskie dziewoje”, ale w rzeczywistości jest to projekt jednoosobowy, jak zresztą dowiedzieć można się z okładki debiutanckiego albumu „Przedwiośnie”. Fantazji natomiast faktycznie Ludoli nie brak. Wydawca – wrocławska wytwórnia Bunkier Productions – reklamuje materiał jako „jedyny jak dotąd polski projekt grający neofolk”. Jest to trochę nieścisłe, choćby dlatego, że wyraźne oblicze neofolkowe przybrał swego czasu zespół Krępulec (płyta „New Radical”, koncerty w Poznaniu i Warszawie), a i np. u „tożsamościowego” barda Dawida Hallmana można doszukać się inspiracji tym gatunkiem. Na pewno jednak Ludola jest jednym z pierwszych projektów neofolkowych w naszym kraju. Ktoś może oczywiście zwrócić uwagę tylko na muzykę – i powiedzieć, że pieśniarzy z gitarą, nucących rzewne piosenki o ułanach i ojczyźnie, trochę przecież było i wciąż jest, nie mówiąc już o orkiestrach żołnierskich, zespołach ludowych etc. Neofolk to jednak nie tylko muzyka, ale i pewna specyficzna otoczka, która jej towarzyszy.
Korzenie tego gatunku to punk-rock, gotyk, cold wave i industrial – z tych bowiem subkultur wywodzą się gwiazdy nurtu: Death in June, Current 93, Sol Invictus, Fire + Ice. Pod koniec lat 80-tych niektórzy z nich odsunęli na dalszy plan gitary elektryczne, syntezatory i elektroniczne eksperymenty i zaczęli grać smutne, akustyczne ballady, nawiązujące po części do folk-songów z lat 60-tych. Oczywiście nowy nurt, szybko ochrzczony „apokaliptycznym folkiem” czy też „dark folkiem”, przybierał rozmaite formy. U niektórych artystów wyraźne były inspiracje tradycyjną muzyką ludową i religiami pogańskimi (Fire + Ice, Sol Invictus), dla innych charakterystyczny stał się ponury militaryzm, przejawiający się w fascynacji uniformami i nawiązywaniem do tematyki II wojny światowej (Death in June). Jeszcze inni – jak Current 93 – wymykali się łatwym klasyfikacjom, podążając w stronę duchowości tyleż poszukującej, co ekstrawaganckiej.
W ciągu kilkunastu lat wytworzył się pewien stereotyp artysty neofolkowego, widoczny zwłaszcza u artystów niemieckich (Belborn, Darkwood, Forseti, Dies Natalis, Barditus). W zakres takiego stereotypu wchodzi zazwyczaj postać smutnego barda, brzdąkającego na gitarze proste akordy niczym drużynowy podczas harcerskiego ogniska w lesie. Do tego dochodzą mniej lub bardziej romantyczne teksty o „prawdziwym duchu Europy”, „upadku Zachodu”, ojczystej przyrodzie, poległych bohaterach etc., a wszystko opakowane w okładkę przedstawiającą znaki runiczne, milczące pomniki, leśne pejzaże czy pożółkłe fotografie żołnierzy z pierwszej lub drugiej wojny światowej etc. Voila!
Do tego nurtu świadomie nawiązuje Ludola, tyle że realizuje go na sposób rodzimy, słowiański, lechicki. Płytę zdobi zatem romantyczne zdjęcie ułana i dziewoji na polnej drodze (ona rzuca mu się w ramiona), sama muzyka to natomiast akustyczne piosenki, na przemian melancholijne i zadziorne.
Skoro niemieccy artyści mogą wykorzystywać wiersze Gottfrieda Benna, Georga Trakla, Friedricha Hielschera czy Stefana George – to nic nie stoi na przeszkodzie, by do skarbca poezji narodowej sięgnęli polscy muzycy. Tak właśnie czyni Ludola, czego efektem są piosenki do tekstów Marii Konopnickiej, Teofila Lenartowicza („Na Lipę Słowiańską”) i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego („Elegia o chłopcu polskim”).
Bez wątpienia najlepsze utwory z płyty to wspomniane „Na Lipę Słowiańską” i „Elegia” oraz „Gdy Janeczek z wojny wróci” – żartobliwa przeróbka znanego amerykańskiego (a u źródeł – irlandzkiego) motywu „When Johnny comes marching home”. W tych trzech piosenkach melodia jest najbardziej chwytliwa, w pozostałych można się natknąć na pewne nużące dłużyzny. Ogólne wrażenie jest jednak pozytywne – „Przedwiośnie” to solidna porcja rześkiego, polskiego neofolku, z której przebija romantyczna i być może nieco naiwna tęsknota za bliższymi i dalszymi czasami chłopców malowanych w mundurach, z szablą przy boku… Nic dziwnego, że na portalu facebookowym jako swoje inspiracje projekt podaje po prostu przedział dat: 1830 – 1939…

 

Adam T. Witczak
Ludola – „Przedwiośnie”, Bunkier Productions 2011

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Portugalia, dwie gitary i głos

Portugalia, dwie gitary, silny, przykuwający uwagę głos, melancholijno-rzewne zawodzenie o przeznaczeniu człowieka, jego życiowej drodze. Fado. Gatunek ten znany był w...

Close