Kanał Rss
Content
Syntetyki Babilonu
18 lutego 2013

„Biada, biada, biada, wielki Babilon upada” – śpiewał przed laty zespół Izrael. A jednak, mimo upływu czasu Babilon upaść nie chce, mało tego – im bardziej chwieje się i kruszy, tym bardziej stara się desperacko pochłonąć kolejne sfery naszego życia, przytulić nas swoimi śliskimi mackami. Oto dowiadujemy się na wpół podziemnymi kanałami, gdzieś poza mainstreamem (tj. głównym ściekiem) informacyjnym, że 14 grudnia w całej Unii Europejskiej weszły w życie nowe przepisy dotyczące norm żywieniowych. Znacząco ograniczają one dostępność na rynku różnych wartościowych suplementów diety.
Dzieje się tak, ponieważ na mocy rozporządzenia 1924 / 2006 / WE sprzedawcy naturalnych produktów medycznych muszą otrzymać specjalne zezwolenie, jeśli chcą informować klientów o terapeutycznych właściwościach oferowanych przez siebie produktów. Łaski tej udzielić może EFSA – European Food Safety Authority, czyli Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności. Wspaniale, gdyby nie to, że (jak donoszą śledzący sprawę blogerzy) od roku 2008 złożono w nim blisko 44 tys. wniosków, a zezwoleń urząd udzielił… 241. EFSA na podjęcie decyzji potrzebuje zresztą 3 do 5 lat, a więc spory kawałek czasu. Bez świstka z tej instytucji obrót produktami jest na różne sposoby ograniczany, czasami uniemożliwiany. Rzecz jasna idzie to w parze z interesem koncernów farmaceutycznych stosujących różne dziwne syntetyki i napychających nasze utrudzone powłoki cielesne tymiż właśnie chemikaliami.
Instytut Obrony Zdrowia Naturalnego twierdzi nawet, że rezultatem jest sytuacja w której w razie choroby (własnej, dziecka, żony czy kogokolwiek bliskiego) dającej leczyć się bezpiecznym lekiem naturalnym, będziemy zmuszeni do korzystania ze szkodliwego zamiennika syntetycznego, o ile nie będziemy chcieli łamać stanowionego prawa. Przeciwko nowym przepisom działają aktywnie organizacje takie jak brytyjskie Alliance for Natural Health czy Institut pour la Protection de la Santé Naturelle, wysyłające protesty i petycje do eurodeputowanych. Ta druga instytucja zgromadziła już w trzech krajach (Francji, Luksemburgu, Belgii) ponad 300 tysięcy podpisów. Eurodeputowana Michèle Rivasi zauważa: „Do dnia dzisiejszego 95% wniosków dotyczących produktów na bazie roślin zostało rozpatrzonych negatywnie przez EFSA”. W odezwie Instytutu Ochrony Zdrowia Naturalnego czytamy nawet, że „Nawet leki tak proste jak czosnek w kapsułkach, czy wyciągi z rozmarynu, żurawin, chondroityna, olej z wiesiołka mogą okazać się nielegalnymi w sprzedaży w takiej formie jak obecnie”.
Biurokraci unijni deklarują oczywiście, że ich celem jest ochrona pacjentów. Oczywiście, a celem fotoradarów jest zwiększanie bezpieczeństwa, mimo że rząd jednocześnie wprost ogłasza, iż ma to być środek reperowania budżetu państwa (czyli jednak powinniśmy przekraczać prędkość, jeśli chcemy prezentować patriotyczne nastawienie i uzupełniać państwową kasę!). Producenci leków naturalnych oceniają, że koszt ekspertyz, badań i tworzenia dokumentacji może dla jednego suplementu sięgać nawet kilkuset tysięcy złotych. Paradoksem jest to, że przecież chodzi o substancje na ogół roślinnego pochodzenia, które w tej czy innej formie z powodzeniem stosowane są od setek i tysięcy lat. Biurokraci zachowują się natomiast tak, jakby nie dowierzali oczywistym faktom i potrzebowali na wszystko „papierka”. Co więcej, tryb ich działania jest równie powolny (albo jeszcze bardziej), jak wypłacanie wypłat podwykonawcom pracującym na euro-2012-stadionach, skutek jest zresztą podobny – drobni producenci mogą nawet zbankrutować, nim urzędnicy wreszcie przyznają odpowiednie zezwolenie.
Nic dziwnego, że w internecie, również polskim, ruszyła intensywna akcja zbierania podpisów pod petycją, w której stawia się żądanie wycofania zbędnych regulacji i umożliwienia klientom dostępu do leków naturalnych.

Henryk Kwiatek

(fot. ItalianVoice/flickr)

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Kto za kogo płaci?

Zdrowy rozsądek to taki tajemniczy gość, na którego często zrzucamy różne rzeczy, deklarując, że to on je nam podpowiada. „Zdrowy...

Close