Kanał Rss
Content
Sport i kibice bywają różni
12 maja 2012

Kto z nas nie zaczynał sportowych wyczynów od gry w piłkę? Ongiś grywano zwykłymi szmaciankami, gdyż inne nie były dostępne. Pierwsze gole wbijano w okna sąsiadów – brzęk szyby i wrzask właściciela mieszkania były potwierdzeniem celności strzału… Starsi wrocławianie opowiadają, jak jeszcze w latach 50-tych w rejonie ulic Bujwida i Sienkiewicza grali w piłkę nożną wyciągniętymi z rozbitych grobów poniemieckich czaszkami. Powietrze aż furczało! Dla współczesnych fanatyków (czyli kiboli) od zawodów często ważniejsza jest udana rozróba przed, w czasie i po meczu. Nie do pojęcia są dla nich relacje z lat 50-tych czy nawet 70-tych, gdy ówcześni fani Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów mieli idylliczne stosunki między sobą.

Interesował ich naprawdę sport. Na emocjonujących meczach derbowych zgodnie siedzieli obok siebie, kulturalnie popijali piwo (wtedy było wolno) i wspólnie bez ekscesów dopingowali zawodników obu drużyn. Po meczu jedni się cieszyli, inni smucili, ale jedni drugich pocieszali, a potem razem dodatkowo wypijali jeszcze coś mocniejszego. A dzisiaj młodzież (a nawet dzieci) zażywa alkohol zupełnie bez okazji. I nie tylko alkohol…

W tamtych latach najgorszym epitetem pod adresem arbitra było „sędzia kalosz” oraz „sędzia kanarki doić”. Teraz kibole potrafią bezkarnie wtargnąć na trening piłkarzy i groźbami motywować ich do gry…

Historyczny był mecz w 1951 roku, gdy Polonia Bytom spadła z ekstraklasy, a wierni kibice stwierdzili, że to nie wina zawodników. Dlatego, na pocieszenie, zaprosili ich na suty bankiet do rzeźni…

Później nastąpiła era przekupstw i wypaczania wyników sportowych. Jeden ze znajomych, w latach 70-tych grający w juniorach Lotnika Psie Pole, wspomina, że już wtedy przekupywano tych młodych chłopców słodyczami i biletem do kina. Przy ważniejszych rozgrywkach oferowano im atrakcyjne wycieczki autokarowe!
Moi koledzy, żużlowcy starej, dobrej Sparty, czasem opowiadali podobne historie, lecz zapewniali, iż wówczas odrzucali takie propozycje. Współcześnie słowo “kibic” oznacza takiego naiwniaka, który nadal wierzy w to, że cokolwiek decyduje się na boisku, w uczciwej grze. A dla dzieci Telewizja Polska przygotowuje zestaw bajek, w których wszyscy działacze sportowi i zawodnicy są uczciwi i nikt nie sprzedaje meczów…
W urokliwej Lutyni koło Wrocławia już od połowy lutego br., przy pierwszej odwilży, na dużym boisku przy parku, rozpoczęły się intensywne treningi młodzieżowej drużyny B-klasowej Piast Lutynia. Boisko było błotniste i zalane wodą, lecz pełni sportowego zapału przyszłościowi piłkarze zacięcie ćwiczyli wśród fontann wodnych. W związku z tym może jeszcze w tym sezonie ta dzielna drużyna zgłoszona zostanie do rozgrywek ligi waterpolo, czyli piłki wodnej… Rygor i harmonogram zajęć utrzymuje w niej koordynator drużyny – dawny wojskowy, a obecnie sołtys Lutyni – Daniel Uszyński. Wyniki sportowe już są znaczące, choć jeszcze nieoficjalne…
W najniższych klasach rozgrywkowych zdarzało się, że piłkę przypadkiem kopniętą do widzów, ci po prostu chowali i nie oddawali. Były sytuacje, iż po kilku minutach sędzia musiał odgwizdać przerwanie meczu i walkower!
Od pięciu lat na osiedlach Kuźniki i Nowy Dwór piłkarscy kibice Śląska mają
dobre relacje z Radą Osiedla. Dobrowolnie i fantastycznie ozdobili sportowym graffiti w barwach ukochanej drużyny wiele dotychczas szarych, smutnych miejsc. M.in. w rejonie ul. Sarbinowskiej i Majakowskiego, przy placu festynowym, upiększyli dawne kolejowe garaże przy Kołobrzeskiej i budynek miejski przy Hermanowskiej (róg Koszalińskiej). I nikt nie śmie tych rysunków zabrudzić! Gratulować należy pomysłu i wykonania!

Warto się przespacerować do urokliwych Kuźnik i podziwiać. Dwa lata temu jako komentator sportowy miałem wielką przyjemność przygotować oprawę (m.in. kilkanaście piosenek o piłce nożnej) wiekopomnego meczu “Artyści kontra Romowie”. Zorganizowało go Wrocławskie Kulturalno-Artystyczne Stowarzyszenie Rita Baum, a przeciwnikiem była znana młodzieżowa drużyna romska Kale Gada z Legnicy. Wśród artystów grał z poświęceniem były stoper Polaru Zakrzów – red. Andrzej Ficowski. Po zaciętym meczu, w obecności oficjeli obu miast i przedstawicieli pięciu klanów romskich z Ołbina oraz wielu wrocławian, w serdecznej atmosferze team twórców przegrał 8 : 1.

Po zawodach nastąpiło wielkie zbratanie wszystkich i wspólna
dietetyczna kolacja. Przez dwa lata artyści dochodzili do siebie i w tym roku odbędzie się
rewanż – dodatkowo także w formie pisania wierszy i poematów na czas!

Wojciech Mach

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Bilety na koncert symfoniczny – rozdane!

KONKURS Koncert symfoniczny 18 maja Do wygrania bilety o wartości 80 zł Sala Koncertowa Filharmonii Wrocławskiej O tym, jak wygrać,...

Close