Kanał Rss
Content
Słów kilka o tym, jak dobrze skorzystać
12 kwietnia 2012

Wsadź kota do worka i tak mu wyjdą pazury – głosi pewne cygańskie przysłowie i trudno się z tą prawdą nie zgodzić. Fakt zamiecenia czegoś pod dywan nie sprawi bynajmniej, że owo coś zniknie czarodziejskim sposobem. Tak też sprawa wygląda w przypadku przeciągającego się w czasie problemu ludności romskiej zamieszkującej Kowary.

Ów nieterytorialny naród oskarżany jest przez kowarzan o działanie na szkodę miasta (głównie ze względu na niezwykłą niechęć wobec płacenia należności), po drugie zaś sprawia wiele problemów natury społecznej (mieszkańcy Kowar niejednokrotnie uskarżali się na uciążliwych sąsiadów). Władze miasta postanowiły zakasać rękawy, wytężyć umysły i pogodzić interesy niepogodzonych stron.

Pomysł był kontrowersyjny – Cygańska Wyspa. W założeniu miała to być wyspa, która zarazem stanowiłaby interesującą atrakcję turystyczną Kowar oraz, co oczywiste, całkiem nieźle łatałaby budżet miasta. W dodatku, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, rozwiązałby się problem niefrasobliwych Romów. Jakim sposobem? Najprostszym z możliwych. Społeczność romska, która stanowiłaby dobro turystyczne, miałaby tym sposobem odpracowywać długi wobec miasta (w tym głównie kwestie czynszowe).

Jak łatwo się domyśleć, projekt Wyspy Cygańskiej wzbudził mieszane uczucia. Jedni silnie wspierali pomysł władz miasta, inni natomiast, niesieni całkiem zasadną złością dotyczącą możliwości odpracowywania długów czynszowych przez Romów, uznali projekt za dalece przesadzony, a wręcz pozbawiony głębszego sensu. Łatwo się domyśleć, iż ilość piewców drugiej opcji znacząco przeważała. A co w tym temacie mieli do powiedzenia sami Romowie?

Cóż, byli chętni i niechętni jednocześnie. Fakt zwrócenia uwagi na bogactwo kulturowe opisywanej ludności z całą pewnością przemawiał na korzyść władz. Kiedy jednak okazało się, iż wyspa miałby stać się także (a może i przede wszystkim) miejscem niejako odpracowywania długów (nie zaś jedynie okazją do finansowego zysku), Romowie oczywiście od razu się zjeżyli. Zasadniczo argument był jeden: mieszkania oddane im do użytku przez władze są w tak opłakanym stanie, iż nie powinno się za nie płacić nawet złamanego gorsza. Cóż jednak, że Polacy tam zamieszkujący w przeważającej większości ponoszą koszty za wspomniane baraki…

Czy problem dotyczący ludności romskiej w Kowarach znikł? Krótko mówiąc: nie wydaje się. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w interesie władz jest nagromadzenie na terenie miasta jak największej ilości ludzi wymagających wsparcia finansowego. Tak więc wsadzony do worka kot i jego wystające pazury, wydają się niezwykle pożądane. Przynajmniej przez niektórych…

Ewa Tomaszewska

(fot. Macdriver (Bartek Wawraszko))

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
O Olivierze Messiaenie w Civitasie

16 kwietnia Adam T. Witczak wygłosi w siedzibie wrocławskiego oddziału Civitas Christiana (ul. Kuźnicza 11-13, I piętro) wykład pt. "Olivier...

Close