Reklamy czar
05 February 2012 15:16

Chyba każdy odczuł kiedyś urok rzeczy, które określa się jako utrzymane w stylistyce retro. Człowiek zawsze przejawiał skłonność do idealizowania przeszłości, również wtedy, gdy jest to przeszłość znana mu tylko z książek, obrazów, starych fotografii. Muzyka, która dwadzieścia pięć lat temu była uznawana za coś zupełnie zwyczajnego i typowego (jeśli nie wręcz za kicz), nagle w odczuciu wielu słuchaczy nabrała nowych kolorów. Podobnie jest z pojawiającą się tu i ówdzie modą na PRL.

Estetyka okresu międzywojennego ma natomiast do siebie to, że odbieramy ją jako coś stylowego, eleganckiego i finezyjnego. Przy dzisiejszej wszechobecnej wulgarności, półnagości i „młodzieżowości” prasa, kino i literatura lat 20-tych i 30-tych są jak oazy staromodnego szyku. Oczywiście jeszcze bardziej tyczy się to gazet, książek i grafik sprzed I wojny światowej lub po prostu z XIX wieku. Rodzi się pytanie: czy pożółkłe, archiwalne plakaty, afisze i ogłoszenia rozczulają nas i skłaniają ku zadumie dlatego, że kojarzą się nam z czymś minionym (i przez to nabierają szczególnych cech) – czy ze względu na to, jakie są „same w sobie”? Cóż, trudno na to pytanie odpowiedzieć. Zmieniły się obyczaje, język, konwencje.

Łezka w oku się kręci, można rzec. Dziś język ówczesnych ogłoszeń zdaje się nam poczciwy, uprzedzająco i zgoła naiwnie grzeczny, pruderyjny. Jak odbierali je ówcześni? Chyba nie doceniali tego ich wymiaru, nie zauważali go, bo przecież dla nich nie było to coś „starego” czy „staroświeckiego”, tylko zjawisko najzupełniej aktualne. Z tego też powodu już wówczas wielu pomstowało na wszechobecność reklam.