Kanał Rss
Content
Podmiejska idylla?
1 marca 2012

Suburbanizacja to  wyludnianie się centrum i rozwój stref podmiejskich. Proces ten posiada krótką historię, jednak od 2001 r. rozwija się z nieprawdopodobnym dynamizmem. Wzmożone pojawianie się mieszkańców miast na obszarach wiejskich budzi wiele kontrowersji.

Dlaczego ludzie masowo przenoszą się na wieś? Dr Katarzyna Kajdanek z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego podaje kilka przypuszczalnych powodów.

Jednym z nich jest dom jednorodzinny, stanowiący pożądany habitat przeciętnego Kowalskiego. W dużej mierze to model lansowany przez media – wymarzony dom pośród zieleni, spokój i błoga sielanka na łonie natury. Dochodzą również takie bonusy jak inne warunki sąsiadowania – brak dokuczliwego sąsiada za ścianą i ciągłych kłótni z nim o miejsce parkingowe. Ważnym czynnikiem jest także brak kosztów uzbrojenia w przeciwieństwie do miasta, gdzie są one kuriozalne.

Dom położony w pięknej, wiejskiej okolicy dla wielu stanowi wymarzoną idyllę. Tymczasem okazuje się, że zamieszkiwanie pod miastem ma wiele minusów, a ekonomiczne możliwości wydostania się z podmiejskiej pułapki wyczerpały się wraz z zaciągnięciem kredytu hipotecznego. Tym sposobem często przywilej i prestiż zamienia się w prawdziwą udrękę, ciągnącą się latami.

Dużym problemem jest także obojętność, a nawet wrogość, ujawniająca się pomiędzy rdzennymi mieszkańcami, a ludnością napływową, których sposoby życia stoją w opozycji. To następstwo braku poczucia „bycia u siebie”.

Ludzie na przedmieściach żyją na ogół własnym życiem, nie angażując się we wspólne sprawy.  Ich domy to jedynie „sypialnie” – większość czasu spędzają w mieście, gdzie pracują, robią zakupy czy wożą dzieci do szkół. Wrocławskie osiedla podmiejskie są uzależnione od transportu indywidualnego (w gospodarstwach domowych są zwykle dwa, trzy lub więcej aut). Przeważnie rezygnują również z usług dostępnych na wsi na rzecz tych  w mieście, co prowadzi do pogarszania, a nawet zamierania handlu w ośrodkach wiejskich.  Także stanowisko sołtysa, odpowiedzialnego za zbieranie podatków, często traktowane jest z rozbawieniem, a przecież mógłby pełnić funkcję integrującą mieszkańców. Ba, najczęściej nie jest on nawet identyfikowany przez przybyłych mieszkańców miast.

Również rdzenni mieszkańcy bywają uciążliwi. Wszechobecny jest brak tolerancji, zawiść, nieprzyjazne nastawienie do nowego i jakichkolwiek zmian. Sporne są choćby kwestie ekologii, segregacji śmieci, a np. dbanie o ogródek bywa odbierane jako manifest wyższości ekonomicznej.

Są to bezpośrednie przykłady pochodzące z wnikliwych badań dr Kajdanek, która analizowała relacje między mieszkańcami miejscowości znajdującymi się w okolicach Wrocławia.

Istotny jest problem „niewidzialności” nowych. Dzieci, kobiety, osoby starsze pozostają w sferze domowej. Przepływ informacji dla nich stanowi internet, fora mieszkańców miast wyłączają z obiegu „rdzennych”. Dla tych z kolei głównym informatorem jest tablica przy sklepie, przystanku, ogłoszenia parafialne czy sołtys, z którymi nowi nie mają na ogół styczności. Brak przestrzeni publicznych, takich jak parki czy skwery, to kolejne następstwo braku możliwości integrowania się, a tym samym braku więzi między mieszkańcami.

Czy zatem możliwe jest budowanie podmiejskiej idylli? Norweskie przykłady suburbiów w Oslo pokazują, że tak. Wymaga to jednak precyzyjnego planowania i zaangażowania władz oraz samych obywateli w bycie częścią społeczności czy uznawanie całej wsi za miejsce znaczące. Także słaba jakość dróg lub ich brak, powodują, że daleko nam jeszcze do stworzenia podmiejskiej idylli z prawdziwego zdarzenia.

 

Ewa Kowalczyk

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Do wyszukiwania hoteli we Wrocławiu polecam trivago

Close