Kanał Rss
Content
Nieczytelnicza antykultura
9 października 2014

W ostatnich latach wielokrotnie różnoracy publicyści związani ze sferą kultury – ale nie tylko – nieustannie biją na alarm: Polacy czytają mało… i coraz mniej. Jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy? Pewnie różne. Jakie skutki? Opłakane!

Dane z ostatnich lat generalnie są zatrważające. Np. ogłoszone statystyki za rok 2010 wykazały, że w tymże, aż 56% Polaków nie przeczytało… ani jednej książki. Jest to wynik zdecydowanie gorszy niż w krajach zachodnich, które zwykliśmy postrzegać jako owładnięte konsumpcyjną kulturą obrazkową, dla której książka, żywa pisana treść, jest przeżytkiem. Jak widać nie do końca, ponieważ ustępujemy na tym polu zdecydowanie. Fatalnie wyglądamy przede wszystkim w porównaniu z naszymi sąsiadami, Czechami, wśród których odsetek nieczytających jest kilkukrotnie mniejszy.

Podobnież w danych za ten okres, jedynie 54% badanych rodaków przeczytało tekst dłuższy niż trzy strony formatu A4. Ręce same zbliżają się ku przerażonej i zażenowanej twarzy. Najbardziej chyba jednak tragicznym wskaźnikiem było tutaj czytelnictwo wśród studentów, z których 1/3 nie przeczytała dosłownie nic. I jak tu potem narzekać na poziom polskiego szkolnictwa wyższego? Na pierwszy rzut oka widać, że mamy tutaj do czynienia z fatalnym, systemowym problemem.

Skoro jest on już jako tako zaobserwowany, zadajmy sobie podstawowe pytanie, które stawiał niegdyś niesławnej pamięci jeden z wodzów rewolucji – „co robić?!”. Cóż… najpewniej nie mamy i nie będziemy mieli większego wpływu na zagadnienie czytelnictwa w skali makro, więc warto, żebyśmy skupili się tutaj w sposób zdecydowany na sobie. Brzmi to rzeczywiście bardzo samolubnie – możemy więc próbować zaimplementować nasze przekonania także naszym najbliższym; z korzyścią dla siebie, dla nich – no i dla społeczeństwa!

Jeśli chodzi o czytanie, acz może wydawać się to nieco zabawne, warto przyjąć pewną skonkretyzowaną taktykę (a może nawet strategię!), w ramach której rozwijać będziemy swoje nawyki czytelnicze. Otóż ustalmy sobie najpierw, że bez względu na to jak wyglądać będzie sytuacja rodzinna, życiowa, zawodowa itp. przeczytamy – dajmy na to – 40 stron dziennie. To tak na początek. Z czasem zwiększajmy ilość przeczytanych stron dziennie, dzięki czemu dojdziemy do naprawdę konkretnych wyników. A przecież, w konsekwencji, to nie sama liczba jest istotna – nie czytamy przecież „na wyścigi”, a mnogość przewertowanych kartek nie jest zyskiem samym w sobie, ale rozwój naszej wyobraźni, nabyta wiedza.

Można obrać także metodę „grupową”. Umówmy się z żoną, że codziennie razem, po pracy, siądziemy do książki i przeczytamy daną ilość kartek. Najlepiej jest czytać te same, lub podobne książki, dzięki czemu możemy przedyskutować treść i rozważać konteksty, dzięki czemu pełniej będziemy mogli skorzystać z lektury.

Pamiętajmy, że nawyki czytelnicze powinniśmy „wgrywać” także naszym pociechom – i to już od najmłodszych lat. Nie ma lepszego wieku, by rozpocząć swoją przygodę z książką, niż lata wczesnodziecięce, kiedy nasza wyobraźnia – ale także inteligencja – rozwija się najmocniej i najpełniej możemy wykorzystać każdą daną nam lekturę. „Poczytaj mi mamo” to akcja całkiem pożyteczna, bowiem najprawdopodobniej zwiększyła świadomość rodziców o tym, jak ważne jest popularyzowanie wśród własnych dzieci pewnego „etosu” czytania – szczególnie w rzeczywistości przesyconej i przejętej właściwie całkowicie przez telewizyjne (a teraz właściwie „internetowe”) bajki animowane i filmy. Starajmy się budować wyobraźnię dziecka już od najmłodszych lat!

Dane odnośnie czytelnictwa w naszym kraju są tragiczne – i niestety tylko leksykalnie ma to związek z tragizmem greckiej poezji. Pomóżmy więc rzeczywistości i postarajmy się doprowadzić do swoistego Katharsis w tym kontekście, przynajmniej w swoim najbliższym otoczeniu. Czytajmy zarówno klasykę, jak i nowości.

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł