Kanał Rss
Content
Kto za kogo płaci?
18 lutego 2013

Zdrowy rozsądek to taki tajemniczy gość, na którego często zrzucamy różne rzeczy, deklarując, że to on je nam podpowiada. „Zdrowy rozsądek nakazuje…”, „zdrowy rozsądek podpowiada…”. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy stawiamy tezy tak oczywiste, że szukanie argumentów za nimi przemawiających byłoby wręcz podważaniem ich wiarygodności („tylko winny się tłumaczy”). A jednak w wypadkach takich instynktownie czujemy, że po prostu mamy rację.
Tak na przykład można powiedzieć, że zdrowy rozsądek nakazuje, by każdy płacił swoje rachunki. Co więcej – by każdy płacił je sam, chyba że znajdzie dobrowolnych darczyńców. Nie razi nas to, że w grupie znajomych, którzy spotkali się w kawiarni, każdy reguluje własną część rachunku (chyba że z góry wiadomo, iż ktoś „stawia”). Nowoczesne państwo posługuje się jednak inną logiką. Tutaj normą jest „redystrybucja” – a więc jedni dopłacają (pod przymusem) do drugich. Wszyscy wrzucamy pieniążki do wspólnej puli, a potem urzędnicy dzielą je według swojego najlepszego przekonania. Oto na przykład bogatsze samorządy zobowiązane są polskim prawem dokładać się do (naj)biedniejszych. Jeśli dochód podatkowy gminy przekroczy 150 proc. średniej krajowej – a dochód powiatu lub województwa 110 proc. analogicznej kwoty – wówczas zjawia się inkarnacja Janosika (czyli współczesne państwo) i zabiera odpowiednią część dochodów, dając ją gminom uboższym. Stawka podatku rośnie wraz z dochodem. Gminy, których dochody przekraczają 200 lub 300 proc. średniej oddają odpowiednio 25 i 30 proc.

System – podobnie zresztą jak opieka społeczna czy szkolnictwo – oparty jest więc nie na tym, że każdy płaci swoje rachunki, ale że staramy się w zaczarowany sposób sprawić, by rachunki były opłacone, niekoniecznie jednak przez tych, którzy owe zobowiązania zaciągnęli.
Wrocław (jako powiat) na przykład w minionym roku zmuszony został dopłacić do innych powiatów 59,5 mln zł. To i tak nic w porównaniu z Warszawą, z której ściągnięto 828 mln zł. Poznań musiał podzielić się kwotą 84 mln zł. Województwo mazowieckie wpłaciło 659 mln zł, a gmina Kleszczów – 46,5 mln zł.

Nic dziwnego, że włodarze i mieszkańcy bogatszych gmin uważają, że coś tu nie gra. Wychodzi na to, że zarządzający biednymi gminami zawsze mają miękkie lądowanie, nawet jeśli problemy wynikają z ich nieudolności – ktoś przyjdzie i dopłaci, będzie z głowy. Cóż się dziwić tej praktyce, skoro tak samo rozumują choćby władze centralne, zadłużające się na potęgę wśród swoich obywateli i u międzynarodowych wierzycieli (mowa tu zresztą nie tylko o Polsce, przypomnijmy choćby Grecję czy ogromne Stany Zjednoczone).
W lipcu 2010 roku powstała nawet inicjatywa „STOP Janosikowe”, która ma częściowo ukrócić ów proceder dopłacania. Częściowo, bo jej celem nie jest likwidacja samego podatku, ale raczej usprawnienie procedur jego pobierania i wydatkowania środków. Jak czytamy na stronie internetowej tejże inicjatywy: „Jak wynika z projektu ustawy budżetowej na 2012 rok, gminy przekażą na ten cel w przyszłym roku 651,5 mln zł (w 2011 r. – 619 mln zł), powiaty – 1,068 mld zł (w obecnym roku przekażą 1,13 mld zł), a województwa ponad 687 mln zł (w obecnym roku – 627 mln zł)”. Przez przyszły rok należy tu rozumieć właśnie 2012, o którym częściowo była już mowa. Twórcy „STOP Janosikowe” podkreślają, że sytuacja wygląda obecnie tak, iż opłaty wnoszone są niejednokrotnie przez gminy i powiaty, które… same potrzebują pomocy. Prócz tego kwoty są zbyt wysokie – stąd żądanie, by stawka zmniejszyła się o 20 proc. Rafał Szczepański, twórca inicjatywy, podkreśla, że np. Mazowsze oddało w roku 2010 aż 63 proc. swojego budżetu.
No cóż, jak zwykle okazuje się, że współczesne państwo raczej tworzy problemy, niż je rozwiązuje. Za rozwiązywanie muszą natomiast brać się – obywatele… Tymczasem Trybunał Konstytucyjny odroczył niedawno wydanie wyroku w sprawie tego, czy „janosikowe” jest zgodne z konstytucją. Powód? Odpowiednie dokumenty, niezbędne do wydania opinii, nie zostały dostarczone na czas…

Henryk Kwiatek

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Pomysł na korki w mieście

Wiceprezydent Wrocławia - Maciej Bluj planuje, jak zorganizować komunikację i jak zapobiec powstawaniu korków. Wiemy, że wielkim potencjałem w ruchu...

Close