Kanał Rss
Content
Chciało się więcej i więcej… relacje z Thanks Jimi 2 maja 2012
9 maja 2012

Na wyspę dotarłam w momencie, gdy na scenie grał jeden z najlepszych polskich basistów Wojciech Pilichowski w swoim nowym projekcie Pi-Elektro Step. Do występu zaprosił pianistę jazzowego Leszka Możdżera. Nowe aranżacje utworów, będące mieszanką stylów elektro i dub step, chyba nie tylko mnie urzekły.

Na jubileuszowa, dziesiątą już edycję wrocławskiego Thanks Jimi Festival, organizatorom udało się zaprosić światową gwiazdę gitary basowej – Marcusa Millera, na którego koncercie nie byłam nigdy i którego nie mogłam się doczekać. Marcus już jako młody muzyk grał u takich gwiazd jak Aretha Franklin czy u swojego idola Milesa Davisa. Na jego płytach „Tutu” (1986) i „Amandla” (1989) słychać jego charakterystyczne i niepowtarzalne brzmienie – tzw. slapping, polegający na uderzaniu kciukiem strun gitary basowej co sprawia wrażenie dźwięku perkusji. Laureat nagrody Grammy z 2001 roku za najlepszy album jazzowy przyjechał do Wrocławia promować swoją najnowszą płytę „Renaissance”. Niestety, płyty nie można było kupić podczas koncertu – a szkoda!

Miller grał w towarzystwie rewelacyjnych muzyków. Byli to: Alex Han (saksofon), Maurice Brown (trąbka), Kris Bowers (klawisze), Louise Cato (perkusja) oraz Adam Agati (gitara). Razem zagrali kilka kompozycji z „Reneissance”, m.in. rewelacyjny kawałek „Jekyll & Hyde”, na którym każdy z muzyków po kolei pokazał swoją wirtuozerię. Marcus Miller jako multiinstrumentalista zagrał również na klarnecie basowym.Należy wspomnieć, że Marcus zaprosił na scenę Leszka Możdżera, z którym zagrał utwór “Amandla”, pochodzący z trzeciego i ostatniego albumu Milesa Davisa.  

Po koncercie na wyspie odwiedziłam klub Łykend, gdzie wystąpił wybitny gitarzysta Marek Napiórkowski ze swoim trio. Po nim na scenę wszedł zespół Zdenek Bina Acoustic Project – czyli Zdenek Bina, jeden z najbardziej kultowych muzyków czeskiej sceny, były wokalista i gitarzysta czeskiego zespołu 123 min. Wraz z nim zagrał Jan Urbanec. Pomysł na śpiew pełen radości przy wtórze gitary akustycznej i akustycznej gitary basowej wszystkim przypadł bardzo do gustu. Chciało się więcej i więcej…. Do zobaczenia za rok.

(Małgorzata Konowałek)

Ostatnio dzięki gazecie “Słowo Wroclawian” udało mi się wygrać podwójne zaproszenie na niesamowity koncert wirtuoza gitary basowej – Marcusa Millera. Jego występ odbył się w ramach organizowanego od kilku lat we Wrocławiu Thanks Jimi Festiwalu.

Marcus Miller na początku koncertu zagrał kilka piosenek ze swojej najnowszej płyty. Była wśród nich m.in. nastrojowa ballada pt. “February”. Później mistrz rozruszał publikę swoimi największymi hitami. Można było odnieść wrażenie, że wszyscy na Wyspie Slodowej kołysali się wówczas w rytm dźwięków wypływających spod palców Marcusa Millera. Technika jego gry była po prostu nie z tej ziemi! Oczywiście zespół, z którym grał, nie odstawał poziomem od swojego lidera. Śmiem twierdzić, że każdy jego członek mógłby spokojnie zrobić karierę solową. Szczegolnie przypadla mi do gustu gra perkusisty, który czasem robił rzeczy naprawdę niesamowite. Nie da się tego opisać, to po prostu trzeba było przeżyć. Wydaje mi się, że na widowni nie było osoby, ktorej nie podobałby sie koncert. Rownież po Marcusie Millerze widać było, że wrocławska publiczność zrobiła na nim bardzo pozytywne wrażenie. Po bisie król basu obiecał, ze wróci do Wrocławia…Cóż, trzymam za slowo!

(Michał Michniowski)

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
“Symfonia pieśni żałosnych” H. M. Góreckiego

Zapraszamy serdecznie na koncert Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Wrocławskiej, która wraz z sopranistką Ewą Vesin wykona pod dyrekcją Marka Pijarowskiego najsłynniejsze...

Close