Kanał Rss
Content
Żyć za mniej czy żyć mniej?
19 sierpnia 2015

Wyścig szczurów nie jest już zjawiskiem, tylko normą. Polska i Polacy wyglądają coraz lepiej, mamy coraz więcej i aspirujemy, by dogonić kraje zachodnie Postawieni przed dylematem „mieć czy być?”, co raz częściej Polacy bez wahania wybieraj opcję posiadania.  Nawet wtedy, gdy czujemy, że w życiu chodzi o coś więcej niż mody i otaczające nas przedmioty, zamiast dać sobie czas na nauczenie się bycia samemu ze swoimi myślami, szukamy recept w podróżach, w klasztorach, zdrowym odżywianiu.

Coraz więcej Polaków odchodzi od Kościoła, żyje w ciągłym pędzie zarabiania pieniędzy. Czy konsumpcjonizm Polaków świadczy o upadku systemu wartości, czy jest uzasadnioną historycznie walką o lepsze życie?

Choć na naszym rynku istnieje duża grupa konsumentów, którzy deklarują się, jako odpowiedzialni, dla wielu to atrakcyjna cena ma kluczowe znaczenie przy dokonywaniu zakupów. Takie wnioski przyniósł przeprowadzony w Polsce sondaż Global Havas PR Collective. Analizy coraz częściej przejawianych zachowań i aspiracji pozwoliły zauważyć, że choć cena wciąż pozostaje jednym z kluczowych aspektów przy dokonywaniu wyborów zakupowych, konsumenci zaczynają przywiązywać większą wagę do odpowiedzialnych zachowań marek. Coraz mniej osób kieruje się natomiast, jakością i polskim pochodzeniem produktu. Z drugiej jednak strony wzrósł odsetek konsumentów, dla których jednym z kluczowych aspektów jest przyzwyczajenie. Nie powinno to dziwić w sytuacji, kiedy półki sklepowe wypełnione są ogromną ilością bliźniaczo podobnych produktów, wśród których trudno jest odnaleźć ten najlepszy. Rozwiązaniem jest wówczas wybór czegoś, co po prostu już znamy i na czym nigdy się nie zawiedliśmy.

Konsumpcjonizm potocznie odbierany, jako hedonistyczny materializm jest w rzeczywistości czymś więcej, reprezentuje sobą, pewnego rodzaju ofertę kulturową powstałą z połączenia społeczeństwa dobrobytu i niczym nieskrępowanej wolności. W tej ofercie jest możliwość samodzielnego, nienarzucanego wybierania swojego “ja”, eksperymentowania z nim właściwie w nieskończoność, jest to w czasach współczesnych bardzo ważna oznaka poczucia wolności.

W Polsce podejście do kwestii konsumpcjonizmu, może wywodzić się z dwóch przyczyn. Według niektórych psychologów nasze konsumpcjonistyczne nastawienie do życia wynika ze struktury społeczeństwa przed wojną i tuż po niej. Sześćdziesiąt procent mieszkańców II Rzeczpospolitej zajmowało się głównie uprawą roli. Szeroko rozumianą inteligencję stanowiło zaledwie trzy do sześciu procent polskiego społeczeństwa. Natomiast, według socjologów, konsumpcja nie powinna być wiązana wyłącznie z jedną tylko klasą. Wystawne życie „na pokaz”, kupowanie najdroższych rzeczy jest też domeną klas wyższych, nie bez przyczyny nazywanej, co raz częściej klasą próżniaczą. Kupowanie najdroższych samochodów i budowanie własnego prestiżu to współczesny obraz dawnych uczt na dworach królewskich. Oba sposoby podejścia do kwestii, zgadzają się jednak z tym, że gromadzenie dóbr przez klasy uboższe również jest zauważalne, jednak z zupełnie innego powodu. Nie jest to jednak klasyczne rozumienie konsumpcjonizmu, a raczej obawa przed jutrem, próba na zabezpieczenie się w jakiś sposób przed trudniejszymi czasami.

Nastawienie na gromadzenie jest dziś niezwykle widoczne we wszystkich warstwach polskiego społeczeństwa. Konsumpcjonizm jest celem gospodarki kapitalistycznej. Każdego dnia jesteśmy przekonywani do konieczności kupowania nowych, atrakcyjnych produktów. Można próbować pokazywać inną drogę, ale Polacy nie są jeszcze na to gotowi. Tym bardziej, ze na każdym kroku pojawiają się nowe „świątynie” – supermarkety i galerie handlowe, a idealny konsument jest ciągle głodny.

Polacy nadal są narodem na dorobku. Nie osiągnęliśmy jeszcze, jako społeczeństwo takiego poziomu życia, jaki moglibyśmy uznać za wystarczający, takiego, jaki reprezentuje sobą Zachód, a do którego zaciekle dążymy. Konsumpcjonizm jest, zatem u nas do pewnego stopnia usprawiedliwiony.

Już kilka wieków wstecz szkocki ekonomista Adam Smith wyrażał ubolewanie z powodu ludzkiej słabości do kupowania, pisał “Ich kieszenie są już pełne małych przydasiów. Kupują, więc nowe kieszenie, by znów je napełnić. Poruszają się, jakby byli wypełnieni bombkami, z których niektóre mogą być czasem odrobinę przydatne, jednak, bez których – wszystkich bez wyjątku – można z powodzeniem się obejść i które z pewnością nie są warte całego wkładanego w ich posiadanie zachodu”.


SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Kolejny problem z nowymi tramwajami Pesa

Nie kończy się festiwal kompromitacji, jaki zafundował nam magistrat. Po tym jak w końcu dopuszczono do ruchu tramwaje marki Pesa,...

Close