Kanał Rss
Content
Zdrowe wspomnienia
16 lipca 2012

Społeczeństwo staje się dziś zdrowsze – zapewne takie będą opinie lekarzy nefrologów i urologów badających kibiców piłkarskich. W czasie EURO 2012 wyraźnie pobili oni rekordy w ilości wypitego piwa – oczywiście dla zdrowia – a tym samym nadzwyczaj skutecznie przeczyścili swoje nerki…

W dzisiejszych czasach mamy do czynienia ze spirytusomanią. Nie należy jej mylić ze spirytyzmem, czyli dawną wiedzą tajemną o wywoływaniu duchów, nawet alkoholowych… Spirytusomania to ogólna nazwa zjawisk znanych od niepamiętnych czasów niebiańskich winnic. Współcześnie jest ona rejestrowana urzędowo w raportach policyjnych, ongiś w drukowanych w gazetach kronikach milicyjnych, w sądach i w zlikwidowanych niedawno izbach wytrzeźwień. Owa uzależniająca mania dzieli się na piwomanię, winomanię i wódkomanię. Wśród „elit” marginesu społecznego wyróżnia się borygomania, denaturomania i nalewkomania – w większości przypadków uwidoczniająca się w zdrowych, ekologicznych warunkach ławek na skwerku. Za czasów tzw. minionego ustroju zjawiska owe plus kolejki przed sklepami monopolowymi najczęściej występowały w PRL-u między godziną 13 a 22. Natomiast meliny „u babci” funkcjonowały całą dobę.

Pierwszym, niekwestionowanym medium winomanii był rzymski Bachus – bóg wina i winnej latorośli, rozwiązłości i rozpasania. Identyfikowano go z greckim Dionizosem. W starożytnych Atenach odbywały się coroczne Dionizje czyli rzymskie Bachanalia, przy których dzisiejsze prywatki, dyskoteki i afery seksualne są niczym… Spirytusomania charakteryzuje się występowaniem powiązanych ze sobą swoistych cudów łańcuszkowych. Bywa to pojawianie się białych myszek i nagła dematerializacja gotówki z portfela. W zamkniętych, pustych pomieszczeniach słychać głośne, bolesne tupoty białych mew i przybywa z wizytą nieproszony gość – intruz, czyli kac. Zjawiska te oraz ich przyczyny oddziałują również na przeważnie negatywnie, sceptycznie nastawioną rodzinę takiego wyznawcy. Niestety – często wciągają ich też, nieodwołalnie… Starzy wrocławianie pamiętają, że do końca lat 60. w legendarnych Delikatesach na parterze socjalistycznego PDT-u, późniejszej Renomy, przez kilka lat istniała probiernia win. Nawet ustawiono tam dwa małe stoliczki, a wino podawano do bezpłatnej degustacji i miniaturowych kubeczkach po 10 mililitrów. Kto był cierpliwy i wytrwały, po wystaniu przy ladzie kilkunastu kolejek, mógł całkiem wyraźnie, bezinwestycyjnie poprawić sobie nastrój… Potem przez krótki czas otwarte były probiernie przy Rynku i Świdnickiej. Natomiast aż do lat 90. przetrwały na ulicach nieśmiertelne saturatory z wodą sodową – jeden z nielicznych miłych symboli tamtych minionych czasów. Były to biało-beżowe wózki z zapasem wody, butlą gazową i sokiem. Najpierw kubki po każdym kliencie „myto” kilkoma kroplami wody i brudnymi palcami sprzedawczyni. Pod koniec pojawiły się jednorazowe kubki – oczywiście za dodatkową opłatą. W upalne dni do tych saturatorów ustawiały się spore ogonki spragnionych. W kryzysie lat 80., idąc na mecz żużlowy na Stadionie Olimpijskim, kupowano napój orzeźwiający w foliowej torebce z plastikową rureczką. Wzorem podpatrzonym w filmach zachodnich można było ów napój dystyngowanie popijać. Receptura na wyprodukowanie tego specjału była prosta, a zarazem skuteczna na szybki dochód: kranówa ze sztucznym barwnikiem.

P.S.
Po ekscytujących meczach EURO 2012 dwie znajome panie w wieku średnim, które dotychczas niestety nie uznawały makijażu, raptownie zmieniły upodobania. Po próbce barw narodowych wymalowanych na ich ładnych buziach, tak im się to spodobało, że wreszcie zaczęły uczyć się sztuki makijażu na co dzień. Brawo! Zawsze mówię, iż nawet najszlachetniejszy brylant musi mieć ładną oprawę…

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Oddanych głosów: 1 , Średnia: 1.00 na 5.00)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Być obcokrajowcem we Wrocławiu, jak to?

Fajna była impreza, czyż nie?! Chodzi mi o Euro 2012 i o obcokrajowców, którzy razem z nami bawili się we...

Close