Kanał Rss
Content
Wszyscy jesteśmy wieśniakami
16 lipca 2012

Jak niegdyś pisał znany awangardzista – Tadeusz Peiper – Miasto wyśrubowało się w ziemię/ pięściami walczącego marzenia/ Człowiek/ odziany w walce upału/ zamieszkał w swojej własnej dłoni. I choć od zmierzchu Awangardy Krakowskiej mija około osiemdziesiąt lat, słowa Peipera niewiele straciły na świeżości. Nadal znaczna część z nas zamieszkuje Mironowe Cztery ściany swego bólu, a otaczające nas krajobrazy przypominają odwieczny plac budowy, na którym zakwitają plastikowe kwiaty. Po całorocznej harówie każdy ma ochotę na chwilę wytchnienia. Cóż jednak zrobić, skoro popularne miejscowości turystyczne, zamiast kusić spokojem i zielenią, oferują jedynie tłum, lejące się piwo i wszechobecne wrzaski?

Słowem-kluczem, słowem-lekarstwem może być AGROTURYSTYKA, czyli taka forma wypoczynku, która w stopniu możliwie największym przypomina warunki typowo wiejskie. Ogromnym plusem tej formy wypoczynku jest to, że możemy jej zaznać niemal w każdym zakątku Polski. Wieś polska jest piękna, o czym przekonywać nie trzeba chyba nikogo. Zwłaszcza tych, którzy porzucili dla niej miasta-molochy. A pewnie jakiś odsetek spośród nich pokochał wieś właśnie podczas wakacyjnego wypoczynku w gospodarstwie agroturystycznym. I bardzo dobrze, bo przecież właśnie przeciwdziałanie wyludnianiu się terenów wiejskich jest jednym z celów agroturystyki.

W zamierzeniu agroturystyka miała polegać na tym, że wczasowicz, w zamian za pracę w gospodarstwie, otrzymywał nocleg oraz wyżywienie (które oczywiście w pewnej mierze musiał sobie sam wytworzyć lub zebrać). Zatem była to swego rodzaju transakcja usługowa. Nietrudno się domyśleć, że większość gospodarstw agroturystycznych nieco zmodyfikowała ogólne zamierzenia i dziś za pobyt w takim miejscu po prostu trzeba zapłacić – wszak to wakacje jak każde inne. A chętnych wcale nie jest mało, czemu w zasadzie trudno się dziwić. Wszak agroturystyczne gospodarstwa zapewniają mnóstwo atrakcji, które dla miastowych bardzo często bywają niemal egzotyczne.

Prace polowe, koszenie łąki, zbieranie owoców lasu, wypasanie krów czy przyrządzanie posiłków z tego, co udało się zebrać – to tylko niewielka część atrakcji, jakie właściciele gospodarstw agroturystycznych zapewniają swoim gościom. Jeśli dołączyć do tego zazwyczaj przepiękne okoliczności przyrody, kojącą duszę ciszę oraz brak natłoku informacji, można zaryzykować stwierdzenie, iż o takim wypoczynku marzy każdy z nas. Wakacje na wsi być może nie są dobre dla wszystkich. Wszak wielu jest takich, którzy najlepiej odpoczywają na plażowej dyskotece lub podczas skoków z bungee. Jednak większość z nas jest na tyle zmęczonych ciągłym ruchem, że jedyne o czym marzą, to błoga cisza i możliwość wypoczynku w warunkach najbardziej naturalnych. Niestety nie wszyscy mogą mieć przyjaźnie nastawioną rodzinę na wsi. Właśnie dla tych wielu, spragnionych świętego spokoju, urlopowiczów, agroturystyka będzie doskonałym rozwiązaniem.

W dobie wszechobecnego pędu i zamętu, wypoczynek na wsi to najczęściej jedyna okazja do odzyskania stabilizacji; zarówno tej fizycznej, jak i psychicznej. Jakby nie patrzeć na świat, jakiego by światopoglądu nie bronić i wyznawać, pewne jest to, że miasto nie jest naszym pierwotnym środowiskiem. Jestem przekonana, że agroturystyczne wakacje wielu z nas pozwolą na odkrycie w sobie wieśniaka (rozumianego jak najbardziej pozytywnie się da). Chcemy czy nie, w każdym z nas jest on uśpiony. I nie ma w tym nic złego.

 

Ewa Tomaszewska

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Read previous post:
Zagrożenie na talerzu

Lipiec uchodzi w Polsce za najbardziej deszczowy miesiąc w roku, ale ostatnie jego dni i tak sprzyjają powrotom do Matki...

Close