Kanał Rss
Content
Transportowy bubel
22 marca 2016

Jaka jest komunikacja publiczna we Wrocławiu, każdy widzi. Jej nowe założenia, plany i najistotniejsze działania zostały zawarte w planie transportowym na najbliższe lata. Tyle tylko, że dokument, na którego ostateczną wersję musimy jeszcze poczekać, zawiera mnóstwo błędów, jest nieaktualny, opiera się na starych danych. Najkrócej mówiąc: to bubel. Magistrat na czele z Rafałem Dutkiewiczem zdaje się nie mieć konkretnego i skutecznego rozwiązania na codzienne bolączki tysięcy wrocławian.

Dolnośląska stolica nigdy nie należała do czołówki jeżeli chodzi o rozwiązanie w kwestii transportu publicznego. Sytuacja tam miała się jednak zmieniać na lepsze. Ale rzeczywistość jest zgoła inna, o czym boleśnie każdego dnia przekonują się mieszkańcy takich osiedli jak Wojnów, Strachocin czy Swojczyce. Mowa akurat o tej części miasta, bo w ostatnim czasie sytuacja jest tam po prostu tragiczna.

Wojnów jest ostatnim osiedlem na wschodzie Wrocławia i graniczy z gminą Czernica. Mimo tego, od centrum (przyjmijmy za nie Rondo Ronalda Reagana) dzieli go mniej niż 10 kilometrów. W normalnych warunkach przejazd autobusem trwa około 20 minut. Ale poranne zatory drogowe sprawiają, że pasażerowie w ścisku i tłoku spędzają czasem nawet ponad 100 minut. Nie najlepiej jest również w drodze powrotnej. Mieszkańcy tracą codziennie mnóstwo czasu na dojazdy; dzieci w szkole są niewyspane, bo muszą wstawać dwie godziny przed lekcjami. Frustracja rośnie, bo miasto nie robi nic, by tę sytuację zmienić, a kolejne decyzje, również ościennych gmin, jeszcze mocniej komplikują życie wrocławianom. Stąd też trudno się dziwić, że uciekają się oni do takich metod, jak strajki i blokada dróg. Rada osiedla przyznaje, że wyczerpała już wszystkie inne sposoby, a magistrat konsekwentnie odrzuca pomysły przez nią przedstawiane.

Zresztą zaniedbania w tej części miasta sięgają wielu lat. Od dawna wiadomo, że Wojnów czy Strachocin intensywnie się rozwijają, a wiele osób chętnie buduje się na obrzeżach miasta. W dodatku na Swojczycach powstaje bardzo duże osiedle Olimpia Port, które docelowo może nawet 10 tys. osób. Intensywnie przybywa również ludzi w gminie Czernica czy Jelczu-Laskowicach. A większość mieszkańców z tych rejonów pracuje we Wrocławiu i dojeżdża do centrum ulicą Strachocińską. Od lat wiele osób apeluje o budowę trasy Jelczańsko-Swojczyckiej, która odciążyłaby tę część miasta. I choć droga znajduje się w dokumentach magistratu, to dzisiaj nikt nie wie, kiedy powstanie. W Ratuszu przyznają bez ogródek, że obecnie są ważniejsze inwestycje. Doskonale pamiętamy również spór Rafała Dutkiewicza z zarządem województwa dotyczący pokrycia przez miasto części kosztów budowy Wschodniej Obwodnicy Wrocławia, co z pewnością przełożyło się na opóźnienia w realizacji ten inwestycji. Dzisiaj trasa ta gotowa jest tylko na 2 z 4 odcinków.

Oczywistym jest również to, że w kwestii transportu publicznego dolnośląska stolica musi współpracować z ościennymi gminami. Tymczasem atmosfera pomiędzy poszczególnymi wójtami czy burmistrzami, a Rafałem Dutkiewiczem jest bardzo napięta. Samorządowcy nie nawet się z tym nie kryją. Wrocław bardzo ociągał się z jakąkolwiek pomocą finansową przy remoncie drogi Trestno-Blizanowice, dzięki której część mieszkańców ze wschodniej części miasta mogła dojeżdżać do centrum. Skutkiem takiego działania, czy też jego braku, jest regularne zamykanie tej trasy, co potęguje korki na ulicy Strachocińskiej.

Ale problemy komunikacyjne dotyczą również wielu innych rejonów miasta. Na Wojnowie dzieją się ostatnio niebywałe rzeczy, dlatego służy on jako niechlubny symbol nietrafnych decyzji i postępowania władz Wrocławia. Teraz magistrat przygotował plan transportowy na najbliższe lata, do czego zresztą był zobowiązany prawnie. Dokument, który ma wyznaczać najważniejsze cele, wskazywać na problemy i przedstawiać rozwiązania ich dotyczące, okazuje się jednak zwykłym bublem przygotowanym pośpiesznuie na kolanie. Jeśli władze w taki sposób podchodzą do transportu zbiorowego, to złudne są nadzieje tych, którzy liczyli na poprawę w tej kwestii w najbliższych latach.

Błędów i zarzutów jest wiele. Przede wszystkim plan, który służyć ma ma przyszłe lata, opiera się na

niezbyt aktualnych badaniach. Część z nich pochodzi z 2006 roku, czyli sprzed dekady. W tym czasie oczekiwania wrocławian, jak i sytuacja transportu w mieście, zdecydowanie uległy zmianie. Rażą również takie stwierdzenia jak to, że za sześć lat 95 proc. autobusów będzie niskopodłogowych (już dzisiaj bowiem, wszystkie spełniają taki wymóg). Chyba, że magistrat planuje zrobić krok do tyłu w tej kwestii…

W dokumencie znajdują się również inwestycje, z których publicznie rezygnował Rafał Dutkiewicz. Chodzi m. in. O tramwaj na Jagodno. Podobnie jest z nowymi trasami tramwajowymi na Maślice czy Gądów Mały. Urzędnicy prezydenta przyznają, że znalazły się one w planie przypadkowo. Zgodnie z z planem transportowym do roku 2022 ma zostać również ograniczona częstotliwość kursowania autobusów, co przy intensywnym rozwoju ościennych osiedli zakrawa właściwie o absurd. Kontrowersje budzą również konsultacje społeczne w tej sprawie. Mają potrwać tylko 21 dni i ograniczyć się do dwóch spotkań. Tymczasem w Poznaniu rozmawiano o zmianach z mieszkańcami przez pół roku, a urzędnicy odwiedzili niemal każde osiedle.

Trudno też w przygotowanych analizach znaleźć jakąś konkretną wizję, którą władze miałyby się kierować przez najbliższe lata. Wydaje się, że przyświecać będzie tylko myśl “niech się dzieje co chce, jakoś będziemy reagować”. A to niedobre wiadomości dla mieszkańców. Obyśmy nie obudzili się na transportowym zaścianku…

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł