Kanał Rss
Content
Spowiedź polskiego kierowcy
9 marca 2012

Osiedle Kosmonautów budzi się po weekendzie i rusza do pracy… Pewien Pan, jak każdego ranka, jedzie osiedlową, jednokierunkową ulicą… pod prąd. Zawsze liczy, że uda mu się przemknąć niezauważonym… Ale tego dnia napotyka w wąskim tunelu auto pędzącej z dzieckiem do przedszkola kobiety, która teraz jedzie przepisowo, ale później też będzie wracać pod prąd.
Oboje stają… Zaczyna się próba sił… Każdy zza swojej kierownicy patrzy, jak gniew rywala narasta… Stać tak będą długo. Kto ma rację? Przecież to nieważne… Nieważne też, że dzieciak spóźni się do przedszkola oraz, że pięć aut za nami od dawna już czeka…

Ktokolwiek miał okazję być uczestnikiem ruchu drogowego za granicą, ten wie, że „u nas tak długo jeszcze nie będzie”. Problem w tym, że tym razem nie chodzi mi o stan dróg, ale o nasze zachowanie za kierownicą.

Edukacja
We Wrocławiu drogi są coraz lepsze i szersze. Mamy też obwodnicę. I co z tego, jeśli połowa kierowców nie potrafi z niej korzystać? A może po prostu niektórzy nie wiedzą jak korzystać? Zacznijmy od samej edukacji, która jest tragiczna. Wielu kursantów nigdy w czasie nauki nie wyjechało na autostradę – a Wrocław na jej bliskość narzekać nie może. Jeszcze piękniejszy jest natomiast widok wyprzedzającego prawym pasem na OW auta z „L” na dachu i niczym nie poruszonego instruktora obok. Korki natomiast są czystą matematyką. Nie wiemy nawet, jak bardzo brak kultury i złośliwość przy „wpuszczaniu” lub pędzeniu od świateł do świateł wpływają na to, że stoimy dłużej. Nie wiemy, bo nikt tego nie uczy. Złośliwość, bezmyślność, zawiść, brak kultury i wyrozumiałości – to główne grzechy polskiego kierowcy.

„Na drodze liczę się tylko ja i moja 15-letnia corsa”
Na autostradzie, poza terenem zabudowanym, na drodze dwupasmowej (nie rozdzielonej linią ciągłą) należy wyprzedzać stroną lewą. Notorycznym zjawiskiem jest samowola na OW, gdzie każdy jeździ jak sobie zażyczy. Niestety, OW nie należy do terenu zabudowanego. Lewy pas jest szybszy i służy do wyprzedzania. Powszechne zjawisko blokowania lewego pasa przez bardzo „przepisowo jadących” również grozi niebezpieczeństwem i na szczęście jest już karane mandatem. To także alarm dla szoferów np. z: DTR, DOL, DZA DDZ, DWR, dla których wizyta na autostradzie lub w mieście zdaje się być czymś niepojętym, a gdy (nie daj Boże), zgaśnie sygnalizacja świetlna, to trudno ogarnąć pierwszy raz widziane znaki. Rzeczą, na którą nie są wyczuleni ani młodzi, ani starzy kierowcy, jest brak „zwalniania” prawego pasa włączającym się do ruchu z pasa rozjazdowego. Jeśli mamy taką możliwość i jest duża prędkość, powinniśmy zmienić pas, by włączający się do ruchu mógł uczynić to bezpiecznie, bez stresu i nerwów. Nas nic to nie kosztuje. Brak takiej uprzejmości może skutkować tym, że w końcu ktoś na nas to kiedyś wymusi… A hamowanie na autostradzie do przyjemnych nie należy.

„Lusterka nie są mi potrzebne, przeglądałam/łem się rano”
Szkoda miejsca na opisywanie zagrożeń, jakie niesie notoryczny brak spoglądania w lusterka w mieście. W skrócie: duży ruch, małe odstępy – o wypadek łatwo. Nie zdajemy sobie sprawy jak niebezpieczna jest bezmyślność na tym polu podczas jazdy na autostradzie. Mylnie uważamy, że jazda po autostradzie to jedynie czysta przyjemność i relaks po wydostaniu się z metropolii. Autostrada to przede wszystkim prędkość, a każda nieuwaga może prowadzić nie do kolizji lecz do śmiertelnego wypadku i wielokilometrowego korku.

„Na jeździe bez świateł oszczędzam 2zł przy 300 litrach”
Niestety, w szarą, jesienną porę jazda bez świateł zbuntowanego rolnika do drugiej wioski „po fajki” może skończyć się tragicznie dla nieznającej drogi rodziny, która niefartownie wyprzedała „tira” na zakręcie. Obowiązek całodobowego używania świateł mijania jest konieczny, pozwala dużo wcześniej zobaczyć auto jadące z przeciwka. Tak, na zachodzie Europy nie ma takiego przepisu, gdyż Niemcy i Francuzi jeżdżą po prostu – bezpieczniej. Jednak auto posiada nie tylko światła mijania i światła pozycyjne. Istnieje również coś takiego jak światła „przeciwmgłowe” – obowiązkowo tylne i coraz częściej przednie. Większość kierowców zapomina o ich istnieniu właśnie wtedy, gdy są potrzebne – np. podczas mgły na autostradzie, zdecydowanie woląc „poczęstować” nimi bliźniego po oczach w terenie zabudowanym. Warto dodać, że światła awaryjne również nie cieszą się popularnością. Popularnością cieszą się za to „dni bez kierunkowskazu” – szczególnie gdy zamyśleni zjeżdżamy z ronda i mamy w poszanowaniu to, że ktoś także chciałby na nie wjechać w miarę sprawnie.

„Wszystkie miejsca parkingowe są moje”
„The winner takes it all” jak śpiewała ABBA… Nasz stres związany z szukaniem miejsca pod “Koroną” lub “Magnolią” jest całkowitym usprawiedliwieniem tego, że możemy matizem zająć półtora odnalezionej  jednostki przestrzeni. „O, trafiły się nawet dwa wolne obok siebie, więc się zmieszczę i dam radę wysiąść bez ocierania”. Warto dodać, że pod niemieckim Lidlem wyznaczone miejsca parkingowe są zdecydowanie węższe, a za przekroczenie linii grozi spory mandat.

„Chciałeś wyprzedzać, to teraz kombinuj”
Ułańska fantazja Polaka pozwala na wyprzedzanie na trasie każdym autem, w każdych warunkach. Nawet rozpędzona kula armatnia w postaci auta z naprzeciwka nie studzi emocji, gdyż najciekawiej przecież schować się przed nią w ostatniej chwili. Zawsze przecież znajdzie się „taki frajer, co mnie wpuści”. Gorzej, gdy w wężyku znajdzie się kilku, którzy nie bardzo wiedzą (bo nie patrzą w lusterka), że obok nas pędzą pozdrawiający cezara gladiatorzy i zanim ci pierwsi się zorientują, że trzeba zachować odstęp dla samobójcy, to kilka aut leży w rowie – o ile jest tam rów a nie pas stuletnich topoli. Jeszcze gorzej, gdy w tej całej opowieści znajdzie się postać drugoplanowa, ­która przyspiesza podczas wyprzedzania patrząc z zafascynowaniem – Czy rywal zdąży? Czy może pomacham do  kamery TVN24 w podsumowaniu weekendu jako świadek nieszczęśliwego wypadku?

Szkoda, że nawet w rzeczy tak błahej (wydawałoby się), jak nasza droga do pracy autem, można odnaleźć polską prowizorkę, która aż razi brakiem szacunku, bezmyślnością i bądźmy szczerzy – chamstwem. Razi też coraz gorsza edukacja, brak wyczulenia i brak wyobraźni. Warto na zakończenie dodać, że taka głupota powoduje wypadki i kolizje a odzyskiwanie odszkodowań w polskich „ubezpieczalniach” jest kolejną, choć tragiczną – to jednak komedią…

 

Bartłomiej Grabiec

bartek.okna@o2.pl

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Read previous post:
Edukacja domowa

We współczesnych czasach jesteśmy przyzwyczajeni tego, że w pewnym momencie życia (zazwyczaj w wieku sześciu lub siedmiu lat) dziecko wstępuje...

Close