Kanał Rss
Content
Słone ceny na Solnym
4 marca 2015

Unikatowy na skalę Polski, pomocniczy plac Solny połączony z wrocławskim rynkiem, powinien być jedną z licznych atrakcji dolnośląskiej stolicy. Zamiast tłumów turystów w kawiarnianych wnętrzach, coraz częściej widzimy w ich witrynach informację „do wynajęcia”. Inwestorzy omijają to miejsce, restauratorzy co chwilę zmniejszają powierzchnię lokali. Tylko kwiaciarki i fontanna wydają się być niewzruszone.

O poranku można było tam zjeść pyszne, obfite i tanie śniadanie, lub wypić kawę i przeczytać gazetę. Kameralne niewielkie lokale dawały poczucie przytulności. Siedząc w dowolnym miejscu można było rozkoszować się malowniczym widokiem ukwieconych kramów z ratuszem i sukiennicami w tle. Wieczory w tym miejscu były magiczne, zakochane pary spacerowały między straganami, mężczyźni obdarowywali kobiety kwiatami, później ich kroki prawie zawsze kierowały się ku jakiejś zacisznej kawiarence lub lodziarni. Gdyby dziś wieczorem wybrać się w to samo miejsce, jedyne co nas powita to puste mroczne okna upadłych restauracji i sklepów. Plac solny obumarł. Prawie cała zachodnia pierzeja opustoszała, wszyscy najemcy zrezygnowali lub splajtowali. Od wielu miesięcy te przestrzenie stoją puste i choć lokalizacja jest wyśmienita, to niestety oferta właścicieli nieruchomości przegrywa z oczekiwaniami chętnych na wynajem. Tym razem to nie miasto zawiniło. Władze nie mogą zbyt wiele zrobić, bo choć chcą zaktywizować ścisłe centrum miasta i dbać o dynamiczny rozwój usług i turystyki w tym miejscu, nie mogą na siłę nakazać prywatnym zarządcom budynków by przystosowali warunki wynajmu do możliwości potencjalnych najemców.

Spirala kryzysu

Na placu boju pozostało już niewielu, wciąż istnieją na Solnym biurowce zlokalizowane w zabytkowym gmachu dawnej Starej Giełdy, jest galeria sztuki, pozostałość jednej z lodziarni, sklep monopolowy, siedziba gazety, piwiarnia, sklep z pamiątkami, bank i kilka nielicznych walczących o byt kawiarenek i restauracji. Kto mógł, ten zabrał się stąd czym prędzej i choć od wieków był to plac targowy to teraz nie da się już tutaj handlować.

Większość kamienic jest w rękach prywatnych właścicieli. Proponowane przez nich ceny są niebagatelne, za opustoszałe już lokale wyznaczono ceny miesięcznych czynszów nawet do 20 tys. zł! Nic dziwnego, że wciąż nie ma chętnych na ich zagospodarowanie. Faktycznie, jest to wyśmienite położenie. Jednak liczba klientów i turystów jest w pewien sposób przewidywalna i nie można traktować atrakcyjnego umiejscowienia jako pretekstu do ciągłych podwyżek cen.

W tych lokalach pracowali ludzie, których zadaniem było świadczenie usług, prowadzenie biznesu, a nie wyłącznie pracowanie na comiesięczną spłatę kilkunastu tysięcy złotych opłat za wynajem. Najłatwiejszym usprawiedliwieniem zwolnień lub podwyżki cen, stał się od jakiegoś czasu kryzys. Prawda jest taka, że kryzys panuje, owszem, ale w porównaniu z innymi krajami, jesteśmy zaledwie muśnięci tragedią recesji. Poza tym, nie takie są mechanizmy rządzące strategią opanowania zapaści gospodarczej. Kryzys należy przeczekać, a nie pozbawiać się dochodów z wynajmu, w jego kulminacyjnym punkcie. Skoro od wielu miesięcy te same lokale pozostają bez najemcy, to znaczy, że właściciele wolą czekać na Krezusa gotowego sprostać ich oczekiwaniom finansowym. Rzecz jasna, kryzys dosięga nawet wspomnianego właściciela, i ona ma swoje sprawy do uregulowania i jemu ktoś inny dobiera się do kieszeni, tym bardziej jednak dziwi zatwardziałość w negocjacjach.

Zmarnowany potencjał

Niezaprzeczalnie Plac Solny to obszar naznaczony sukcesem z prawie niewyobrażalnym potencjałem adaptacyjnym. Obserwując jednak rozwój wydarzeń dotyczących tego miejsca, nadzieja na podniesienie atrakcyjności powoli gaśnie. Tak pożądany punkt w zabytkowej części starówki, przypomina obecnie raczej plac prowincjonalnego miasteczka gminnego niż główny plac przyszłej Stolicy Kultury. Brakuje pomysłu na aranżacje przestrzeni. Dziś nie posiada on identyfikacji, nie kojarzy się z niczym poza kwiaciarkami. Nie określa go żadna funkcja, bo znajdują się tutaj rozbieżne branżowo instytucje, obok lodziarni egzystuje galeria sztuki, popularny klub sąsiaduje z siedzibą partii politycznej i stacji telewizyjnej, a sklep całodobowy odnalazł swoje miejsce przy restauracji. Bezimienna masa i kocioł różności, do tego zawsze zapchane miejsca postojowe i częściowy ruch samochodowy.

Zarówno przeznaczenie lokali, jak i sposób gospodarowania placem zniechęca do wypoczywania na nim, a tym samym inwestorzy nie widzą korzyści z umieszczania tam swoich firm. Od dawna na sprzedaż wystawiona jest wyjątkowa, cenna barokowa kamienica pod nr 4. Okazały pałac rodu Oppenheimów z bogatą dekoracją architektoniczną nie może znaleźć chętnego kupca, prawdopodobnie nie tylko z powodu niebotycznej ceny (8,5 mln zł), ale też ze względu na znikomy potencjał biznesowy. Dlatego obiekt marnieje w oczach i wkrótce stanie się kolejną ofiarą agonii tego miejsca.

W centrum Wrocławia istnieje dość hoteli, galerii handlowych i biurowców. Konieczne jest wykreowanie nowej twarzy Placu Solnego. Wystarczająco dobrym przykładem niech będzie obecnie realizowana rewitalizacja placu Nowy Targ, w ramach której zaplanowano nie tylko zmianę wyglądu placu i jego otoczenia, ale przede wszystkim przewidziano nowe zastosowanie od lat nie użytkowanej powierzchni. Pod płytą Targu znajdują się parkingi, a na powierzchni zaadaptowano miejsca wypoczynku, sugerując mieszkańcom nowe miejsce spotkań. Na Placu Solnym nie dość, że istnieje możliwość utworzenia prężnie działającej bazy turystycznej, uzupełniającej atrakcje Rynku Głównego, to jeszcze można podobnie wykorzystać zabytkowy schron ulokowany pod powierzchnią placu. Ponadto dodatkowe miejsca postojowe gwarantuje budowane Narodowe Forum Muzyki, co stwarza kolejne możliwości przystosowania podziemi, już do celów usługowych lub kulturalnych bądź turystycznych. Tymczasem brakuje pomysłów, nie ma nici porozumienia pomiędzy władzami a właścicielami budynków. Nikt nie chce ustąpić, nikt nie potrafi wziąć odpowiedzialności, brakuje lidera który wziąłby sprawę w swoje ręce. Tak długo, jak nie powstanie spójna strategia zagospodarowania terytorium placu, będzie on tracił na znaczeniu, co odbije się boleśnie na wizerunku miasta.

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł