Kanał Rss
Content
Ratunku, policja!
18 sierpnia 2012

“Policja broni mnie przed bandytą, policja chroni mnie przed zbrodniarzem, ale kto obroni mnie przed policjantem?” – śpiewał przed laty legendarny punkowy zespół Dezerter w piosence “Ratunku, policja!”. Większość z nas jedynie sporadycznie (o ile w ogóle) miewa do czynienia z policją i pokrewnymi służbami. Ot, ktoś być może dostał mandat za zbyt szybką jazdę albo picie piwa w parku, ktoś inny był świadkiem w sprawie stłuczki drogowej itd. Z tego powodu często niezbyt interesujemy się tym, do czego mamy prawo w razie zatrzymania przez policję – a zatem, co możemy, co musimy, czego nie musimy, a czego nie możemy wówczas robić. Może się niestety okazać, że nasza niewiedza zostanie przez policjantów wykorzystana. W rzeczy samej, często “odpuszczamy”, pokornie wykonujemy określone polecenia, przyjmujemy mandat, odpowiadamy na pytania, podpisujemy protokół – byle szybciej, byle mieć to z głowy. Bierze się to zarówno z naszej ignorancji, jak i z (niekoniecznie zwerbalizowanego) przeświadczenia, że przecież “oni” (policja czy po prostu władza) i tak mogą wszystko, i tak nic nie uda się wskórać, i tak nie ma sensu pisać skarg itd.

Zacznijmy od tego, że nie mamy obowiązku wykonywać poleceń, które są niezgodne z prawem. Inaczej mówiąc: jeśli wykalkulujemy sobie, że “po fakcie” będziemy w stanie udowodnić przed sądem, że polecenia policji (lub innych organów władzy) były bezprawne, to nie można nas wówczas ukarać za to, że się do nich nie stosowaliśmy. Oczywiście w ten sposób bierzemy na siebie pewne ryzyko. Praktyka pokazuje jednak, że to może się opłacić. Na przykład kilka lat temu we Wrocławiu urzędnik miejski ogłosił rozwiązanie legalnego zgromadzenia publicznego na wyspie Piasek. Ponad 200 uczestników nie zastosowało się ani do decycji urzędnika, ani do późniejszych rozkazów policji (która żądała rozejścia się). Osoby te zostały zatrzymane, wymierzono im kary za wykroczenie. Później jednak organizatorzy manifestacji wygrali proces przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Sąd uznał, że rozwiązanie demonstracji było nieuzasadnione (nie wynikało z prawa, było z nim niezgodne) – i uczestnicy ostatecznie zostali oczyszczeni z zarzutu zakłócania porządku i brania udziału w nielegalnym zgromadzeniu.

Pamiętajmy, że umundurowany policjant jest zobowiązany przedstawić się nam z imienia i nazwiska oraz stopnia, a także podać numer służbowy. W przeciwnym wypadku nie musimy nawet wierzyć, że jest on funkcjonariuszem. Policjant (zwłaszcza nieumundurowany) powinien okazać nam legitymację – i to w taki sposób, byśmy mieli możliwość zapisać jego dane.,/p>

Policja ma prawo nas przeszukać (tzn. przeszukać nasze ubranie, torbę, plecak etc.), ale tylko wtedy, gdy jest to uzasadnione. To oczywiście szerokie pojęcie, oznacza ono jednak uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia. Co więcej, pamiętajmy, że może nas przeszukać tylko policja – a nie np. ochroniarz. Możemy zażądać protokołu przeszukania i pokwitowania odbioru rzeczy. W przypadku zatrzymania nie musimy też podpisywać tego, że zgadzamy się z jego powodem (często przecież nie zgadzamy się!). Mamy także 7 dni na wniesienie ewentualnej skargi na zatrzymanie.
Zawsze mamy także prawo odmowy składania zeznań. Owszem, musimy podać imię, nazwisko, datę urodzenia, zawód itd. Nie musimy jednak rozmawiać z policją o czymkolwiek innym, a już zwłaszcza o rodzicach, znajomych, o tzw. “życiu” itd.

Bardzo ważne jest to, że jeśli nie poczuwamy się do winy, to nie powinniśmy się do niej przyznawać. Ba, nawet jeśli przypuszczamy, że popełniliśmy czyn zabroniony, to od wydawania wyroków są sądy i policja. W żadnym razie nie należy ulegać mylnemu przeświadczeniu, że “lepiej się przyznać, trudno, stało się, im szybciej się przyznam, tym mniej mi dadzą”.

Gdyby – nie daj Boże – zdarzyło się, że policja zastosuje wobec nas nieuzasadnioną przemoc fizyczną, to mamy prawo żądać badania lekarskiego, możemy także – po wyjściu – sami udać się do lekarza i poprosić o obdukcję.
Warto wiedzieć, że jeśli jesteśmy przesłuchiwani jako obwiniony czy też oskarżony, to mamy prawo dowolnie zmieniać zeznania. Tylko świadek musi mówić prawdę w jednolity, niesprzeczny sposób, ale nawet on może odmówić odpowiedzi na pytanie, jeśli może to narazić bliską mu osobę (w szczególności członka rodziny) na odpowiedzialność karną.
Przepisy kodeksu postępowania karnego mówią też, że zatrzymanego trzeba zwolnić, gdy ustanie przyczyna zatrzymania. Poza tym powinien być wypuszczony, jeśli w czasie 48 godzin od zatrzymania nie zostanie przekazany do dyspozycji sądu wraz z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Jeśli sąd lub prokurator nakaże wypuścić daną osobę, to policja musi się do tego zastosować. Ponadto musi ona zwolnić zatrzymanego również, gdy w ciągu 24 godzin od przekazania go do dyspozycji sądu nie otrzymał on postanowienia o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania.

Henryk Kwiatek

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Radio Phenian nadaje i pozdrawia

Przedziwna to płyta, aż trudno w nią uwierzyć, że pozwolę sobie na takie przewrotne określenie. Oto kompilacja popularnych, północnokoreańskich pieśni...

Close