Kanał Rss
Content
Pola pamięci na Cmentarzu Osobowickim
28 maja 2012

Dr hab. Krzysztof Szwagrzyk – naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN we Wrocławiu, pełnomocnik prezesa Instytutu Pamięci Narodowej ds. poszukiwań miejsc pochówku terroru komunistycznego, w dniu 31 maja przedstawił wykład dotyczący badań i prac ekshumacyjne prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu oraz na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Przełomem w śledztwie okazała się oddolna inicjatywa społeczna, która miała miejsce jeszcze w minionym systemie. Grupa osób w 1987 roku wystąpiła do zarządu cmentarza na Osobowicach o dobrowolne uprzątnięcie kilku kwater. Nie było to miejsce przypadkowe, choć – dla pozostałych odwiedzających nekropolię – anonimowe. Po zakończeniu prac rzekomo porządkowych, ochotnicy pozostawili wbite drewniane krzyże jako symbol pamięci o pomordowanych tam żołnierzach okresu stalinowskiego. Był to spory akt odwagi, co nie znaczy, że Służba Bezpieczeństwa nie wiedziała nic o sprawcach całego zamieszania. Przeciwnie, ciągle śledzono tych ludzi, którzy do dzisiaj, za samo wskazanie miejsca spoczynku AK-owców, nie doczekali się żadnych odznaczeń czy oficjalnych pochwał.

Prelekcję wzbogaciła obszerna relacja multimedialna. Bez niej trudno byłoby o pełny obraz tamtych wydarzeń. Intensywne prace archeologiczne na wrocławskim cmentarzu doprowadziły do ustalenia kilku podstawowych faktów. Pochówki osób polegały na rzuceniu ciała do wykopanego dołu. Głębiej niż 70 cm w dół nie grzebano. Odnalezione szkielety najczęściej ułożone były twarzą do ziemi lub na boku w dziwnych, dramatycznych pozach. Zanim odbył się pogrzeb, a właściwie jego brak, wykonywano na skazanym (na podstawie absurdalnych przepisów i w obliczu parodii sądów, bez głosu obrony) egzekucję metodą katyńską, czyli przyłożeniem pistoletu do głowy więźnia i wystrzałem z bliskiej odległości w potylicę lub czubek głowy. Warto dodać, że do 1948 roku egzekucji dokonywał pluton, później obowiązek ten przechodził na wyznaczanych z urzędu katów, jak Mariana Natywo, którego grób, jak na ironię, sąsiaduje z nagrobkami jego ofiar. Podobnie jest na Powązkach, gdzie w promieniu 30 kroków od zamordowanych żołnierzy leży kwatera zasłużonych komunistów, m.in. z Ilią Rubinowem, który podpisał wyrok śmierci na gen. Emila Fieldorfa.

W ciągu prac wykopaliskowych badaczom udało się udokumentować wiele szczegółów dotyczących zagłady ludzi polskiego podziemia. W kilku grobach odnaleziono ciała ze skrępowanymi rękoma. Eksponat stanowi dziś linka elektryczna czy specjalnie zapętlony drut, którym najpewniej obezwładniano więźnia, zmierzającego na egzekucję. Część z ofiar miała w ręku medaliki bądź krzyżyki. Jak podejrzewa dr Szwagrzyk, obecni przy straceniu księża wtykali im te przedmioty zaraz po stwierdzeniu zgonu. Jeden ze znalezionych żołnierzy został pochowany, nie wiedzieć czemu, w gumiakach. Niekiedy odnajdywane czaszki, następnie rekonstruowane na miejscu w specjalnie stworzonych na czas badań baraku polowym, zawierały więcej niż 1 otwór po kuli. Działo się tak celowo – kilkukrotnym strzałem do więźnia dla pewności lub przypadkowo – używane pistolety TT (tetetki) okazywały się zawodne i po naciśnięciu spustu strzelały dwa razy.

Od 1948 roku w więzieniu-katowni przy ulicy Kleczkowskiej funkcjonowała stolarnia. Znajomość tego szczegółu ułatwiła zespołowi dra Szwagrzyka wstępne ustalanie daty zgonu, bowiem od wspomnianego roku chowano ciała ofiar w skrzyniach, przypominających tylko trumny, nie dbając przy tym o dobór wielkości takiej skrzyni do wzrostu zmarłego.

Zamordowani we Wrocławiu przez NKWD Polacy, których ciał nie wydawano rodzinom, zostali pogrzebani w kilku kwaterach cmentarza na Osobowicach. Dziś zachowały się tzw. pola numer 81a i 102. Reszta została zniszczona. Dzięki prowadzonym tylko we Wrocławiu księgom cmentarnym udało się w ogóle dotrzeć do ciał pomordowanych i grzebanych pod osłoną nocy. W Warszawie podobnego rejestru brak, co znacznie utrudnia choćby identyfikację miejsca pochówku.

Użycie radaru pozwala poznać strukturę ziemi, jej historię. Wszelkie zagięcia poziomych linii gruntu świadczą o naruszaniu gleby. Pomocne w ustaleniu faktów są także zdjęcia lotnicze. Należy też przeszukiwać miejsca pozornie niezagospodarowane, a znajdujące się w pobliżu trafnych odkryć.

Wysoka skuteczność i szerokie uznanie społeczne wrocławskiego zespołu spowodowały, że ekshumacje będą miały swój ciąg dalszy. Tym razem na tzw. Łączce, miejscu pochówku przy murze cmentarnym Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie, gdzie pod wspólnym grobem z symbolicznym pomnikiem leżą niezidentyfikowane dotąd ciała pomordowanych przez organa bezpieczeństwa publicznego w latach 19451956, często w więzieniu mokotowskim.

Badania na Powązkach rozpoczną się w drugiej połowie czerwca i mają potrwać do końca lipca br., ale już teraz spodziewane są liczne trudności prowadzące do odkrycia właściwego miejsca pochówku. Największą fizyczną przeszkodą będzie przebicie się przez metrową warstwę gruzu, który dziwnym trafem jeszcze w latach 60. zwieziono tu z ulic odbudowywanej Warszawy. Urzędowo-formalną bolączką jest w dalszym ciągu brak regulacji prawnych, dających badaczom przywileje w ramach wyższej konieczności.

I tak, we Wrocławiu okazało się, że Cmentarz Osobowicki jest miejscem zabytkowym, w związku z czym nie można prowadzić prac archeologicznych wokół drzew w promieniu do 5 metrów, kiedy to okazywało się, że zakopane przeszło pół wieku wcześniej ciało znajduje się obecnie tuż pod pniem takiego drzewa. Z kolei w Warszawie, ze względu na specyfikę nekropolii (duże zagęszczenie nagrobków) istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że okazałe pomniki zasłużonych działaczy komunistycznych (m.in. Julii Brystygierowej) są ulokowane tuż nad grobami tzw. Żołnierzy Wyklętych.

Jak podkreślił wykładowca na zakończenie prezentacji, pytany o zasadność prowadzonych ekshumacji, ci ludzie muszą leżeć pod własnym imieniem i nazwiskiem oraz pod własnym krzyżem, a nie pod krzyżem ogólnym.

Spotkanie odbyło się w budynku Zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ Solidarność (plac Solidarności 1/3/5). Organizatorem wykładu było Stowarzyszenie Odra – Niemen, a partnerem wydarzenia – Centrum Informacji i Rozwoju Społecznego we Wrocławiu. Do kolejnej odsłony dojdzie jesienią. Wtedy zostaną zaprezentowane efekty warszawskiej ekshumacji oraz najnowsza książka dra Szwagrzyka, w której przybliży on m.in. wciąż mało znane kulisy społecznej inicjatywy upamiętnienia żołnierzy podziemia drewnianymi krzyżami na Cmentarzu Osobowickim w 1987 roku.

Michał Ratajczak

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Nowy album Derniere Volonte

Geoffrey P. aka Derniere Volonte - legenda militarnego popu - powraca po 2 latach z nowym materiałem. "Mon Meilleur Ennemi"...

Close