Kanał Rss
Content
Pną się mury do góry
17 października 2012

Z dużym opóźnieniem przeczytałem o kolejnej odsłonie planów „rekultywacji” sporego obszaru gruntu na północy Wrocławia, a mianowicie pól irygacyjnych, które przybliżałem szanownym czytelnikom w pierwszych numerach „Słowa”. Nie jest to może w początkach października najświeższa informacja, bo o sprawie pisano już pod koniec lipca, ale warto poświęcić zagadnieniu choćby parę linijek.
Oto okazuje się, że istniejące ponad 100 lat rozległe pola „na końcu świata we Wrocławiu” nie spełniają odpowiednich norm Unii Europejskiej, a co za tym idzie – muszą zakończyć swe funkcjonowanie. Nie ma rady na tzw. ekologię (najwidoczniej). Cały ten obszar zajmuje ponad 1000 hektarów. Z tego, jak się dowiadujemy z oficjalnych materiałów, 170 hektarów już dostało się w ręce Zarządu Zieleni Miejskiej. 200 hektarów w północnej części ma zostać zachowanych dla potomności w obecnej formie – jako teren szczególnie cenny przyrodniczo (przypomnijmy, że pola są prawdziwym rezerwatem ptaków!). Reszta będzie stopniowo osuszana i sprzedawana jako atrakcyjny inwestycyjnie teren, położony niedaleko obwodnicy Wrocławia.

Pożyteczną funkcję pól przejmie Wrocławska Oczyszczalnia Ścieków. Plan zagospodarowania terenu przewiduje natomiast, że na miejscu pól powstaną parki, sklepy, domy, parkingi… i tak dalej. Cóż, ciekawe jak to wszystko będzie wyglądać. Ze swej strony podzielę się taką refleksją, że wyprawy na pola, czasem całodobowe i dłuższe, to jedne z jaśniejszych punktów w czasie mojego wieloletniego pobytu w stolicy Dolnego Śląska. Dziwne to będzie wrażenie – przemierzać te same okolice za lat kilka czy kilkanaście, tyle że tym razem zmienione nie do poznania, przekształcone w nowe osiedla. Oczywiście wszystko zależy od tego, czy znajdzie się wystarczająco wielu chętnych inwestorów. Zresztą, do tego czasu wiele może się wydarzyć, może się nawet zdarzyć cud i kryzys zdąży przeminąć. Warto zwrócić uwagę, że pola mają pełnić swoją dotychczasową rolę jeszcze do roku 2015.
Mimo spowolnienia gospodarczego, które w dużym stopniu dotknęło branżę budowlaną, wciąż jeszcze cegły są w ruchu, cement leje się i zastyga, dźwigi i koparki pracują, innymi słowy – buduje się, przynajmniej we Wrocławiu. Buduje się – lub oddaje do użytku. Oto np. wynajęte jest już 95 procent nowego budynku o nazwie Green Towers, wznoszonego przez Skanska. Za kilka miesięcy budowla przy Strzegomskiej i Śrubowej będzie gotowa. Zielone wieże to dwa identyczne biurowce, których powierzchnia to w sumie 23 tysiące metrów kwadratowych.
Inne niedawno zakończone inwestycje to Lofty Platinum, budowane przez Archicom, biurowiec Epsilon (firmy Vantage Development), a także zespół budynków mieszkalnych przy Słowiańskim Wzgórzu, wznoszony staraniami Echo Investment. Lofty mieszczą się w budynku dawnych zakładów przemysłowych Tricot, co jest oczywiście dla loftów typowe – w końcu na tym polega sens tego rodzaju budownictwa, by stanowiło ono sensowne wykorzystanie dawnych fabryk i innych tego rodzaju miejsc. Szare, zdawałoby się ponure hale przerabiane są na pomieszczenia nie tylko nowoczesne, ale często wręcz luksusowe.
Epsilon przy Rychtalskiej to z kolei 6,5 tysiąca metrów kwadratowych przeznaczonych na biura. Budynek jest częścią składową większego projektu – mianowicie Promenad Wrocławskich, które mają powstać w tej okolicy w najbliższych latach.
Przy Słowiańskim Wzgórzu mają natomiast powstać cztery budynki liczące razem 205 mieszkań. Będą tam także lokale użytkowe oraz podziemny parking.
Warto dodać, że we wrześniu wniosek o upadłość złożył jeden z dolnośląskich deweloperów – a mianowicie firma Religa Development. Cóż, przedsiębiorstwo to od dłuższego czasu miało problemy z realizacją choćby swoich formalnych zobowiązań wobec giełdy NewConnect, na której funkcjonuje (chodziło m.in. o terminową publikację raportów), a w internecie można znaleźć nieprzychylne opinie na temat jakości osiedli budowanych przez firmę – trudno więc powiedzieć, czy jest to (jak czytamy w niektórych mediach) początek wielkiej fali upadłości, czy tylko casus źle zarządzanego podmiotu. Oczywiście o kryzysie mówi się coraz więcej, na razie jednak dotknął on – gdy chodzi o budowlankę – przede wszystkim firmy realizujące wielkie inwestycje zamawiane przez władze centralne i samorządowe.

Adam Witczak

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Oddanych głosów: 1 , Średnia: 5.00 na 5.00)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Bawimy się za duże pieniądze

Kryzys kryzysem, ale władze centralne i lokalne wszystkich szczebli muszą pokazać, że stać je na szeroki gest. I rzeczywiście –...

Close