Kanał Rss
Content
Piknikowy nastrój
30 kwietnia 2015

Nastał czas majówek – wypadów z koszykiem za miasto, weekendów na kocu pośród skwerów, zieleńców, miejskich parków, rzecznych wałów. To także dobry okres na zorganizowanie pikniku z widokiem na szeroką wodę czy górskie pasmo.

W Polsce znajdują się trzy miejscowości o nazwie Majówka. Dwie z nich to osady – na terenie województwa dolnośląskiego w powiecie górowskim oraz na Podlasiu w gminie Supraśl. Ostatnia z nich to Majówka w województwie łódzkim, w powiecie pabianickim, w gminie Pabianice jest to typowa wieś letniskowa z licznymi domkami do wynajęcia. Majówka to także nabożeństwo majowe w kościele rzymskokatolickim, rodzaj grzyba z rodziny gąskowatych i popularna nazwa na krótką wycieczkę za miasto w miesiącu maju. Tej ostatniej poświęćmy nieco więcej uwagi i miejsca w rubryce turystycznej. Piknik majowy posiada wymiar nie tylko wypoczynkowy, ale również, a może przede wszystkim, konsumpcyjny, choć lepiej wykorzystać do tego celu epitet „spożywczy”. Czego to się nie brało kiedyś na wiklinowy pokład. Pamiętam wypad z Gdańska do Helu tramwajem wodnym, który nie tylko pokonywał krótszy dystans, ale był rozwiązaniem szybszym choćby od pociągu relacji Gdańsk Główny – Hel z przesiadką w Gdyni Głównej Osobowej. Wówczas wnętrze koszyka zdominowały kanapki z łososiem i niezapomnianą pastą jajeczną, zjedzone w połowie jeszcze na stateczku.

Już na plaży naszej grupie przygrywał instrument o nazwie ukulele, czyli gitara akustyczna w skali 1:3, a na koce co najmniejszy powiew wdzierał się skrzypiący pod nogami piasek. Nie obyło się oczywiście bez napojów wyskokowych, bo nie ma co ukrywać, że w polskich warunkach klimatycznych i obyczajowych między alkoholem, weekendem, a wiosną stawia się znak równości. Zabrakło tylko grilla, ale smażone mięso w pełnym słońcu około południa i tak nie zyskałoby aprobaty wśród pozostałych. O wiele lepiej smakowała majowa ryba w jednej z miejscowych smażalni.

Dobrym symptomem jest to, że z każdym rokiem majówki w wydaniu krajowym coraz bardziej się cywilizują. Ponad połowa rodaków planuje rozpocząć grillowanie właśnie w tzw. „majówkę”, ale zdarzają się i tacy, którzy pierwszy ogień rozniecają już w lutym. Tegoroczna zima pozwalała na takie zabiegi.

Jeszcze w latach 90-tych grillowanie nie było popularną formą spędzania wolnego czasu. Preferowano ogniska, podczas których pieczono na długich patykach i umieszczano w ogniu kiełbaski oraz ziemniaki. Moda na grilla przywędrowała do nas ze Stanów Zjednoczonych, gdzie „barbecue” znany jest od wielu lat. W mgnieniu oka grillowanie stało się jedną z ulubionych form spędzania wolnego czasu przez Polaków, którzy przekonali się, że nic tak nie zaostrza apetytu, jak jedzenie na świeżym powietrzu.

Większość z nas najchętniej grilluje w zaciszu swojego ogródka, z przyjaciółmi lub rodziną. Innymi ulubionymi miejscami do grillowania są działki, polany nad jeziorem lub rzeką. Ośmiu na dziesięciu amatorów grilla wybiera tradycyjną kiełbasę. Nieco mniejszym powodzeniem cieszą się również karkówka, szaszłyki mięsno-warzywne, pierś z kurczaka, kaszanka, skrzydełka z kurczaka oraz ryba. Co wziąć na piknik? Na stronie globforum.pl dyskutantka kryjąca się pod pseudonimem nemeziss radzi: najważniejszy jest koc. Ma być na tyle miękki, aby nam się wygodnie siedziało, ale także lekki, żeby się nie zmęczyć podczas niesienia. Dobrze by było, aby koc był wykonany z materiału, z którego łatwo pozbędziemy się plam po sokach owocowych. Istotny jest koszyk lub inna rzecz do przenoszenia jedzenia. Proponuję skorzystać z lodówek turystycznych, w których mamy specjalne mrożone wkłady. Warto mieć przy sobie butelkę wody niegazowanej i wilgotne chusteczki, aby wyczyścić zabrudzone jedzeniem ręce. Przydadzą się także zwykłe chusteczki higieniczne. Żeby mieć z czego pić, można ze sobą zabrać plastikowe kubeczki i ewentualnie także jednorazowe talerzyki oraz sztućce. Wtedy nic nam się nie potłucze i po zjedzeniu będziemy mogli je po prostu wyrzucić do śmietnika. Do jedzenia najlepiej zabrać owoce, które są najlepsze na upalne dni. Warto zabrać takie, które nie psują się szybko pod wpływem wysokiej temperatury, czyli zrezygnujmy z malin, śliwek, bananów, brzoskwiń i truskawek a zabierzmy winogrona, jabłka i czereśnie. Przewoźmy je w plastikowych pojemnikach a nie w woreczkach foliowych, aby się nie zaparzyły. Nie bierzcie ze sobą czekolady, bo i tak się rozpuści.

I na koniec może najważniejsza co dla niektórych porada: gdy piknik kojarzy nam się z alkoholem, to dobrze zabrać ze sobą jedną butelkę wina, ale nie zapomnijmy przy tym o korkociągu oraz o kieliszkach. Nie można przecież pić tego trunku z plastikowych kubeczków.

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł