Kanał Rss
Content
Patron i jego Most
16 kwietnia 2015

Z pewnością większość wrocławian przejeżdżających przez zazwyczaj ruchliwy most Dmowskiego łączący Kępę Mieszczańską z zachodnia częścią miasta nie ma czasu zastanawiać się nad tym, kim jest patron tego miejsca. Czasem słyszy co nieco o nim w mediach, gdzie najczęściej przedstawia się tę postać w niezbyt korzystnym świetle.

Wiążąc fakty, tym bardziej zdziwiony będzie, jeżeli przeczyta lipcową uchwałę Sejmu na okoliczność 150 rocznicy urodzin i 75 śmierci tego polityka i męża stanu i dowie się, że „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża najwyższe uznanie dla dorobku i działalności twórcy i przywódcy ruchu narodowego, którego zaangażowanie w obronę niepodległości Polski na arenie międzynarodowej, przyczyniło się do odbudowy Państwa Polskiego. Sejm Rzeczypospolitej oddaje hołd wybitnemu mężowi stanu, sygnatariuszowi Traktatu Wersalskiego, ministrowi spraw zagranicznych, który dobrze przysłużył się Ojczyźnie.”. Mimo wielu wątpliwości, wyrażanych zresztą najczęściej w lewicowych mediach, obecni reprezentanci społeczeństwa pozytywnie oceniają polityczny dorobek Dmowskiego. Tym bardziej jako wrocławianie mamy prawo pomyśleć nad tym, co może łączyć nas, mieszkańców nadodrzańskiego grodu, z twórcą polskiego obozu narodowego. Roman Stanisław Dmowski, bo tak brzmią pełne dane naszego bohatera, przyszedł na świat 9 sierpnia 1864 roku w podwarszawskiej miejscowości Kamionek, zmarł zaś 2 stycznia 1939 roku w Drozdowie. Był dzieckiem specyficznej epoki, okresu pomiędzy upadkiem ostatniego z wspominanych wielkich narodowych zrywów a momentem, kiedy mocarstwa, pomiędzy które podzielone były ziemie i społeczeństwo polskie, stanęły naprzeciw siebie w roku 1914 zadając sobie wzajemnie śmiertelne rany, co umożliwiło Polsce odzyskanie niepodległości. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby to specyficzne, jak wspomniano, pokolenie, nie oddało części swego życia dla pracy nad odbudową mentalności narodowej i swoistej przebudowy mentalnej polskiego społeczeństwa z narodu szlacheckiego na taki, który swym zasięgiem obejmował całe społeczeństwo, mówiące, a potem także myślące po polsku.  Do tej grupy należeli tacy ludzie jak: Wincenty Witos, Wojciech Korfanty, częściowo związany też z naszym miastem Józef Piłsudski, czy właśnie Dmowski. Do tej grupy należy dodać ogromne szeregi mniej lub bardziej znanych, a czasem też i zupełnie zapomnianych działaczy społecznych, oświatowych i gospodarczych, którzy również budowali naród zdolny do życia w zbliżającym się XX wieku. Do tego należy dodać niezwykle aktywnych pisarzy i poetów, którzy przyczynili się do utrwalania narodowej tożsamości oraz swoistej dumy z bycia Polakiem w czasach, kiedy państwa rozbiorcze chciałyby samo słowo Polska wymazać nie tylko ze świadomości Europejczyków, ale najlepiej i z historii.

Trzeba powiedzieć, że wszystkich tych ludzi i środowiska dzieliło wiele, czasem bardzo wiele. Często patrzyli oni na rzeczywistość polską z perspektywy doświadczeń środowisk, w których dorastali. Siłą rzeczy inne było spojrzenie na Polskę Józefa Piłsudskiego, polskiego szlachcica z Wileńszczyzny o socjalistycznych zapatrywaniach, inne Witosa, w pierwszej kolejności chcącego poprawiać byt włościan, a jeszcze inne działaczy gospodarczych z Wielkopolski, którzy ratowali narodowy stan posiadania poprzez budowanie społecznej aktywności ekonomicznej. Jednym z większych wyzwań tamtych czasów było, jak się wydaje, połączenie wszystkich tych punktów widzenia i przekucie ich w jeden ciąg dążeń. Stąd dążenie, które u Dmowskiego i jego obozu przybrało realne kształty, do tworzenia jednego obozu i sposobu politycznego myślenia, które roboczo można nazwać „wszechpolskością” od nazwy wydawanego we Lwowie i Krakowie czasopisma „Przegląd Wszechpolski”, który wraz z przyjaciółmi redagował w latach 1895 – 1905. Wszechpolskość młodego obozu objawiała się w różny sposób poprzez podkreślanie istnienia polskości we wszystkich zaborach i stanach społecznych. Ważnym jednak coraz mocniej dostrzeganym faktem było też funkcjonowanie Polaków poza tym obszarem.  Stąd zainteresowanie „wszechpolaków” Śląskiem, który od Polski odpadł jeszcze w średniowieczu. W późniejszym czasie zainteresowanie, kontakty organizacyjne i praca społeczno–edukacyjna wśród Ślązaków zaowocowały programem politycznym dla tego obszaru, który był częścią znacznie szerszej koncepcji zachodniej myśli narodowej.

Późniejsza działalność Dmowskiego przeniosła się do ziem zaboru rosyjskiego, gdzie mógł wraz ze swym obozem uczestniczyć w pracach parlamentarnych słabnącego Cesarstwa, które jednak nie rezygnowało z działań antypolskich, z czego dostatecznie zdawał sobie sprawę. Tu jednak wykuwał się jego pogląd o tym, że największym wrogiem Polski jest Cesarstwo Niemieckie, które prowadzi niezwykle ekspansywna politykę na terenie całej Europy środkowej oraz w samej Rosji. W publikowanej w 1908 roku książce „Niemcy, Rosja i Kwestia Polska” Dmowski pisał np.: „Niemcy posiadają w Rosji niesłychanie silną podstawę dla swego wpływu. Na tej podstawie wpływ ten ma najlepsze widoki rozrostu, który stopniowo będzie prowadził podbój Rosji na wewnątrz i zamieniał ją ‘w sferę niemieckich interesów’ /…/ Cała Europa środkowa i wschodnia jest dziś polem wytężonej niemieckiej pracy dla przyszłości oraz energicznej akcji politycznej prowadzonej często metodami znanymi tylko polityce niemieckiej; jest sferą szybkiego wzrostu niemieckiego wpływu, polem pokojowego ze strony Niemiec podboju”. Wobec takiej diagnozy konsekwentnie dą- żył on do usytuowania Polaków w przyszłym konflikcie światowym po stronie obozu antyniemieckiego. Postulat ten często w propagandzie określany jest jako opowiedzenie się po stronie Rosji. Ten poziom polemiki z polityczną publicystyką Dmowskiego zniekształca istotę jego poglądów. Nie był on w żadnym wymiarze prorosyjski. Wszelkie sojusze, jakie zawierał obóz narodowy, w jego mniemaniu wyrastały z zimnej kalkulacji korzyści i ewentualnych strat. Nie ulega wątpliwości, że konsekwentna postawa polityka w tym względzie umożliwiła mu utworzenie Polskiej Armii we Francji (tzw. „błękitnej”), największej liczebnie formacji, jaką nasz naród w czasie I wojny stworzył, a która zdołała wziąć udział w walkach przeciwko Niemcom na froncie zachodnim. Dmowski następnie mógł reprezentować Polskę na Konferencji w Wersalu, ustanawiającej powojenny ład europejski. Dodajmy, Dmowski reprezentował tam Polaków jako część obozu Ententy, co nie było takie oczywiste. Większość historyków uważa tę konferencję za ukoronowanie działalności polityka. To właśnie tam postulował polską granicę zachodnią, która by po naszej stronie zostawiała Wielkopolskę Opolszczyznę i część Pomorza Środkowego. Gdańsk miał być polskim portem, naszym oknem na świat, jak w czasach przedrozbiorowych. Nie wszystko udało się tak, jak tego chciał Dmowski. Wielkopolska musiała swe prawa do Polski wyrąbać przez powstanie, na Górnym Śląsku czyn zbrojny umożliwił przyłączenie do ojczyzny tylko części tego obszaru. Niewiele postulatów Dmowskiego udało się zrealizować w Prusach, które stały się wraz z Gdańskiem szpilką wbitą w polskie terytorium państwowe. Efekty nie dały na siebie długo czekać. Niemniej, przynajmniej część zachodnich granic II Rzeczypospolitej zawdzięczamy dyplomatycznemu wysiłkowi delegacji polskiej kierowanej przez Dmowskiego. Mieszkańcy tych ziem częściowo docenili tę pracę – Uniwersytet w Poznaniu nadał mu w 1923 roku tytuł doktora honoris causa.

Przez większość okresu powojennego polityk skupiał się na budowaniu obozu narodowego, będącego od czasu zamachu majowego w permanentnej opozycji do obozu władzy. Publicystyka Dmowskiego zarówno bieżąca, jak i ta o szerszym znaczeniu, na pewno zasługuje na bieżącą analizę i refleksję, przy czym trzeba pamiętać, że powstawała w określonym czasie i realiach. A wracając do naszego wrocławskiego mostu i biegnącej obok niego ulicy Dmowskiego, myślę, że politykowi, który tak silnie spoglądał na zachód i co najwyżej w marzeniach mógł widzieć Wrocław jako miasto polskie, należy się nasza pamięć.

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł