Kanał Rss
Content
Pakiet smętnych piosenek
8 marca 2012

Pomimo wybitnie militarnej nazwy wrocławski Bunkier nie ma na koncie chyba ani jednej płyty z typowym martial industrialem czy sztampowym neofolkiem spod znaku ‘pruscy harcerze przy ognisku w lesie’. No, gwoli ścisłości, to w bunkrowym katalogu od niedawna dumnie pręży się Ludola, ale to ‘harcerze’ rodzimi, lechiccy, co już samo w sobie jest pewnym ewenementem 🙂
Najnowszy artefakt z Bunkra, płyta włoskiego Aendlex, to kolejne z takich trudnych do sklasyfikowania dzieł, istniejących gdzieś na obrzeżach rozmaitych ‘scen’, na przecięciu gatunków. Mógłbym na siłę doszukiwać się w “Pre Rup Stairs” śladów neofolku, ale pod warunkiem, że nie wyobrazicie sobie dziarskiej pieśni o utraconej Europie i ludziach wśród ruin, śpiewanej przez faceta w oficerkach i mundurowej koszuli. Nic z tych rzeczy. Jeżeli istotnie jest to neofolk, to raczej ten spod znaku Current 93, wyzbyty defiladowego patosu i lamentu nad zmierzchem Zachodu. Zdaje mi się – choć w teksty szczególnie się nie wgłębiałem – że jest to raczej lament osobisty, zgoła intymny, do tego trochę odrealniony, jakby ktoś opowiadał sam sobie rzeczy dla siebie tylko zrozumiałe.
Może przesadzam i niepotrzebnie doszukuję się tego, ‘co autor miał na myśli’, ale chcę po prostu wprowadzić was jakoś w nastrój. Jeśli bowiem pominiemy nastrój, klimat, atmosferę… to cóż nam pozostanie?
Ano, kilkanaście smętnych, leniwie się ciągnących piosenek na głos męski i gitarę akustyczną, ozdobionych śladowymi maźnięciami ambientalnej elektroniki. W materiałach reklamowych sugeruje się podobieństwa do ballad Charlesa Mansona i acid-folku. Zapewne jest to jakiś trop, acz trudno go ocenić, jeśli jest się od dłuższego czasu niemal całkowicie pogrążonym w topornych, militarno-neoklasycznych tromtadracjach (a to właśnie jest moim udziałem). Spróbuję więc inaczej: brzdąkanie od niechcenia i zbolały, przegrany wokal – niby nic, ale wiadomo, że niektórzy potrafią wiele z tego wyczarować. Tak właśnie czaruje nas Aendlex. To muzyka zamglona, melancholijna, nostalgiczna, wieczorne marudzenie kowboja wpatrzonego gdzieś w horyzont prerii. Śmieszne skojarzenie, ale wyczuwam w tym graniu coś… amerykańskiego właśnie, mimo że projekt pochodzi z Italii. Amerykańskiego jak alt-country w wykonaniu Woven Hand i 16 Horsepower.
Pogubiłem się, szybko więc ucieknę z tego zagmatwania tylnym wyjściem. Podsumowując: pakiet psychodelicznych piosenek, w większości bardzo podobnych do siebie (pomijając numery 8, 13, 15 i 16) i tworzących razem spójną całość. Ta całość to spacer lekko chwiejnym krokiem przez czyjeś pokręcone życie, strzępki starych wspomnień, pijackie urojenia, zawiedzione nadzieje, cienie chwil radości – i tak dalej, i tak dalej. Lubicie Bohren albo Heroin and Your Veins? To inny rodzaj grania, ale podobna wrażliwość…

Płytę można zamówić tutaj —> http://www.bunkierproductions.com

 Adam T. Witczak

Aendlex – “Pre Rup Stairs”, Bukier Productions 2012

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Okcydentalni dandysi

No more heroes anymore („żadnych więcej bohaterów już”) – śpiewał ponad 30 lat temu J. J. Burnel wraz z zespołem...

Close