Kanał Rss
Content
Odżywianie w stylu eko
18 października 2013

Zdrowa żywność zyskuje w ostatnich latach coraz większą liczbę zwolenników. Nie zawsze powodem jest troska o zdrowie, a chęć kupienia produktu innego, niż w większości osiedlowych sklepów i marketów. W ilu z nich, będących często sieciówkami, dostaniemy cukier palmowy, chleb esseński albo makaron orkiszowy?

Bywa, że znalezienie przynajmniej mąki pełnoziarnistej stanowi problem, a co dopiero z próbą pozyskania bardziej egzotycznych produktów, których pełne są choćby przepisy kulinarne polecane w programach telewizyjnych?

Sieci supermarketów stawiają co prawda na jakość i niskie ceny. Ich właściciele kierują się prostym rachunkiem ekonomicznym, według którego największe „wzięcie” będą miały produkty podstawowe. Można je zastosować do wielu potraw, są wytwarzane masowo i gotowe do spożycia przez długi okres.

Różnorodność jednej z niemieckich sieciówek działających w całym kraju ogranicza się do tygodniowych promocji określonych kuchni: meksykańskiej, francuskiej, włoskiej i innych. Tyle, że oryginalne są raczej tylko opakowania sugerujące pochodzenie potrawy. Oddzielną kwestię stanowi także skład „oryginalnego” specjału.

„Pajęczyna” sklepów jednej marki to najprostszy objaw globalizacyjnych reguł rynku. Konsument wie, czego może się spodziewać pod danym szyldem. Zjawisko to zostało już opisane przed 20 laty przez George’a Ritzera w pracy „Makdonaldyzacja społeczeństwa”. Tym, co objawia się w tego typu sklepach jest właśnie przewidywalność – towaru, wyglądu i zachowań.

Zdrowe zasady

Żywnością ekologiczną nazywamy tylko produkty certyfikowane, produkowane w gospodarstwach ekologicznych – to wersja oficjalna. Nieoficjalna jest taka, że po prostu znamy źródło pochodzenia towaru. Wiedza ta jest jednak dostępna nielicznym mieszkańcom dużych miast. Dlatego lepiej polegać na certyfikowanych sklepach i punktach z ekologiczną żywnością.

Są to produkty z reguły produkowane na mniejszą skalę. Wyższej cenie towarzyszy także wyższa jakość. Próżno tu szukać pospolitych konserwantów i polepszaczy. Rozpoznanie takiego produktu ułatwia specjalna etykieta zawierająca nazwę i numer jednostki certyfikującej, której podlega producent, adres samego producenta, właściciela bądź sprzedawcy.

Trzeba pamiętać o podstawowej różnicy między zdrową żywnością a żywnością dietetyczną. Ta ostatnia skupia produkty, które ze względu na skład oraz sposób przygotowania są przeznaczone dla konsumentów cierpiących na określoną chorobę. Na opakowaniu widnieje wówczas odpowiedni napis, najczęściej „dietetyczny środek spożywczy”.

Coraz częściej spotykaną przypadłość wśród konsumentów stanowi celiakia. Choroba ta powoduje nietolerancję glutenu, który zawierają ogromne ilości produktów oferowanych przez większość sklepów i sieci supermarketów. Wciąż mało rozpowszechniona jest dystrybucja żywności bezglutenowej. Jej zdobycie ogranicza się do zaledwie kilkunastu punktów na terenie Wrocławia. Chociaż odbiorcami tego typu produktów są stali klienci, warto zajrzeć choćby po makaron kukurydziany. Gluten występuje w produktach pszenicznych, czyli w znakomitej większości makaronów, mąk oraz pieczywa. Niewolne od glutenu są przetworzone produkty sypkie typu instant, jak choćby popularne sosy z torebki.

W Polsce rynek zdrowej, ekologicznej żywności znajduje się dopiero w fazie rozwoju. Jednak wszystko wskazuje na znajomy trend, który nadchodzi z Zachodu, gdzie najpierw nastąpił zalew produktów (głównie o krótkiej przydatności do spożycia) przetwarzanych i naszpikowanych konserwantami, a następnie, niejako w ramach odtrutki, lansowany jest przedrostek „eko-”.

Egzotyczna polska żywność

Wielkopowierzchniowe markety ograniczają się w większości do tzw. kącików azjatyckich. Na tym różnorodność i możliwość szerszego wyboru zwykle się kończą. Brakuje opcji smakowych, o bardziej doprecyzowanych składnikach, które dla wielu ludzi są bardzo istotne chociażby ze względu na różne alergie pokarmowe.

Wracając jednak do możliwości wyboru. Programy i blogi kulinarne w ostatnim czasie robią prawdziwą furorę. Uczestnicy prześcigają się w pomysłach, coraz to bardziej orientalnych smakach i inspiracjach dalekim, nieznanym nam światem. Tam nie ma miejsca dla tradycyjnej grochówki czy schabowego. Oryginalne potrawy wymagają oryginalnych składników. I tych właśnie w wielu sklepach brakuje. Niełatwo znaleźć w dyskontach często wymienianą w „Kuchennych Rewolucjach” czarnuszkę, nie wszędzie też znajdziemy anyż czy jałowiec. Pieprz, sól, majeranek, bazylia, papryka owszem, ale czubryca, kardamon, kozieradka? W sklepie za rogiem próżno szukać wodorostów, które niezbędne nam są do przygotowania sushi, nie dostaniemy batonika o smaku granatu ani wielu innych, niecodziennych produktów.

Oczywiście bez tego wszystkiego możemy się obejść i pozostać przy tradycyjnej kuchni naszych mam i babć, nie zmieniając nic w ich sprawdzonych od lat przepisach. Ale czemu by nie spróbować czegoś nowego? A że przy okazji jest to zdrowe i zadziała to na naszą korzyść?

Ewelina Najdrowska

 

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł