Kanał Rss
Content
Odwieczny problem- BEZDOMNOŚĆ
30 kwietnia 2020

Mieszkańcy wrocławskiego Gaju obawiają się bezdomnych, którzy koczują w zaroślach pod blokiem. Zgłaszają, że para, która mieszka pod gołym niebem już pół roku, zaczepia dzieci i nagabuje dorosłych. Bezdomni posiłki gotują na ognisku, wodę dostają dzięki uprzejmości okolicznych sklepów. Twierdzą, że nie ze swojej winy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia, a organizacje pomocowe odesłały ich z kwitkiem. Czy rzeczywiście skorzystają z oferty opieki społecznej, okaże się, kiedy pracownikom MOPS uda się z nimi porozmawiać. A mogą im zaproponować nawet mieszkanie.” -podaje portal Gazeta Wrocławska 

 Sytuacja jest przerażająca. Szczególnie, gdy zwrócimy uwagę na młody wiek dwójki bezdomnych. Ewelina ma 23 lata, Adam – 26. Są parą od półtora roku. Jeszcze w maju mieszkali na wrocławskim Starym Mieście. Od pół roku koczują wspólnie na Gaju, w zarośniętej krzakami niecce koło bloków przy nasypie kolejowym. Adam wcześniej znał to miejsce, przyjeżdżał tam, jak mówi, posiedzieć w spokoju i odpocząć. Jak to się stało, że dwóch tak młodych ludzi zostało bez dachu nad głową? Podobno, bezdomnymi zostali po eksmisji z mieszkania komunalnego. To wtedy okazało się, że mama Adama nie płaciła rachunków. Na ziemi stoją meble: fotel, krzesełka, półki. Pomiędzy drzewami są rozwieszone sznurki, na których suszą się ubrania. W szafkach widać garnki, sztućce, naczynia, produkty spożywcze. Po drugiej stronie klepiska leży materac, na nim brudna kołdra. Pośrodku pali się ognisko, na którym Ewelina ustawia okopcony czajnik. Biało-żółty, gryzący dym snuje się po okolicy. Kiedyś mieli namiot, ale im ukradli. 

Obecność tych ludzi zaniepokoiła niektórych mieszkańców bloków w okolicy ulic Kukuczki i Pirenejskiej. Jedna z mieszkanek na grupie internetowej napisała, że do koczowiska bezdomnych zaglądają ciekawskie dzieci, a bezdomni zaczepiają uczniów pobliskiej szkoły chcąc wyłudzić pieniądze. A z drugiej strony wypowiadają się również pracownicy pobliskich sklepów: Ewelina i Adam przychodzą często np. po wodę, czasem proszą ludzi o datki, ale są grzeczni i nie przejawiają agresji. – U nas w sklepie są zawsze grzeczni. Mijamy tych ludzi również na co dzień na osiedlu. Owszem, widzimy, że zbierają po ludziach pieniądze, bądź proszą o żywność, ciepłą wodę itd. Wiemy, że maja problemy z narkotykami. Czasem widzimy ich na głodzie, ledwo się poruszają. Cóż. Wybrali taki sposób na życie, nie wiem. Czasem jest ich nam szkoda, a zwłaszcza tej młodej dziewczyny. Traci swoje życie bezsensownie – mówi pracownica jednego ze sklepów. 

 

Janusz Pień

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Oddanych głosów: 1 , Średnia: 5.00 na 5.00)
Loading...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Za pół miliona zł przebudują ścieżki…

Ogród Botaniczny we Wrocławiu ma być bardziej dostępny dla niepełnosprawnych i rodziców z dziećmi w wózkach. Część ścieżek zostanie utwardzona. Pieniądze...

Close