Kanał Rss
Content
Niekulturalna, wrocławska komunikacja ESK
18 listopada 2015

Bardzo lubię jeździć komunikacją miejską, mimo korków i tłoku. Lubię obserwować ludzi, przystanki, zmieniający się za oknem wrocławski krajobraz. Podczas jazdy relaksuję się z książką i odtwrzaczem muzyki MP3, piszę wiersze. Oczywiście nie każdy ma takie odczucia jak ja, bo wrocławska komunikacja ma też spore minusy.

Prawie rok temu Władysław Smyk złożył rezygnację ze stanowiska prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu z powodu bardzo złej kondycji finansowej spółki, która jest zadłużona i co odbija się negatywnie na jakości świadczonych usług. Każdy, kto korzysta z komunikacji miejskiej we Wrocławiu dokładnie wie, co w trawie piszczy i co trzeba skorygować, aby transport zbiorowy był satysfakcjonujący i nie przynosił wstydu przed turystami, mieszkającymi w mieście cudzoziemcami. Od strony technicznej problem z MPK polega na tym, że tramwaje i autobusy są zimne w zimę, a w lecie duszne i gorące. Mało, który pojazd ma włączoną klimatyzację czy ogrzewanie. Jest też problem z biletomatami, które często nie działają, a pasażerowie nie mają, gdzie zaopatrzyć się w bilet. Dużym utrudnieniem jest też to, że działają one tylko na karty, nie ma możliwości wrzucać drobnych pieniędzy. Kierowcy często wzruszają ramionami, kiedy podróżni informują o tym, że biletomat się zawiesił. I gdy tak już sobie wisiał cały dzień, byłoby dobrze, ale urządzenie potrafi nie działać jak wsiadamy do pojazdu, a po kilku przystankach samoistnie się odblokowuje. My pasażerowie znamy te sztuczki, ale kontrolerzy biletów mają już inne zdanie na ten temat, kiedy wypisują nam mandat, bo przecież teraz biletomat działa.Brak zrozumienia problemów pasażerów, kultury osobistej i ogłady kulturalnej sprawia, że kontrolerzy nie są lubiani we Wrocławiu. Osoby zatrudniane przez MPK na to stanowisko są nastawione tylko i wyłącznie na wystawienie mandatów, a nie słuchania opowieści pasażerów, jak to się stało, że nie ma biletu. W sumie to trudno się dziwić, że wiele osób jeździ „na gapę”. Jakość usług pozostawia wiele do życzenia. Duże bezrobocie sprawia, że ludzie nie mogą pozwolić sobie na zakup biletów, bo to aż 3 zł za normalny, za to można kupić chleb. Bilety są zbyt drogie, jak na warunki podróżowania. Komunikacja powinna być bezpłatna .Miasto ma dość pieniędzy, aby wydawać je na niepotrzebne rzeczy typu zdjęcia Marlin Monroe (6,4 miliona złotych), równie dobrze ta kwota mogłaby iść na komunikację wrocławską.

Niestety nie tylko kultura osobista kontrolerów zwanych „kanarami” jest na niskim poziomie. Motorniczowie również mają z tym problem. Dosłownie wyżywają się za pasażerach – odburkują pod nosem, nie udzielają informacji (czasem przyznają, że sami nie wiedzą jak autobus jedzie, bo on zastępuje kolegę, albo to jego nowa trasa) Sama miałam taką sytuację, kiedy kierowca „z mordą” naskoczył na mnie, kiedy weszłam do pojazdu na pętli. Jego zdaniem, to nie był przystanek…To po co otwierał drzwi? W każdym razie, czy nie można było tego powiedzieć kulturalnie? Z czym do ludzi? Zbliża się Europejska Stolica Kultury, przecież to wstyd, co sobie goście o nas pomyślą. Służbowe ubrania motorniczych są bardzo ubogie i moim zdaniem nie reprezentują spółki pozytywnie. Kontrolerzy podobno mieli chodzić w mundurach służbowych, ale w lecie chodzili po cywilnemu. Nowe tramwaje i autobusy nie zamydlą oczu pasażerom.Zresztą te nowe jeżdzą tylko po reprezentacyjnych trasach, że pokazać się turystom. To nie wina pojazdów, że kierowca nie używa klimatyzacji, albo nie jest kulturalny. Pewnie odgórnie dostał rozporządzenie, żeby jej nie używać w ramach oszczędzania. Motorniczy też człowiek, ma swoje problemy jak każdy z nas, jednak nie powinien ich przenosić na pracę, bo łatwo wtedy o wypadek. Mój ojciec był motorniczym tramwaju, więc znam medal z obu stron.

Pasażerowie również potrafią być okropni wobec siebie i kierowców. Historia autentyczna. Starsza pani wchodzi do tramwaju i wymusza na kobiecie z zakupami, żeby ustąpiła jej akurat TO miejsce, bo jej akurat tu się podoba, mimo że w najbliższym otoczeniu jest kilka wolnych miejsc. Pewien pan zwrócił jej uwagę, że przecież kilka kroków dalej są wolne krzesła. Starsza pani z sarkazmem odpowiedziała, że będzie siedzieć tam, gdzie ma ochotę, a nie tam, gdzie jej ktoś każe. Byłam porażona bezczelnością tej starszej kobiety i wtrąciłam się do rozmowy. Powiedziałam tej pani, że chyba pomyliła swoje mieszkanie z transportem publicznym, bo w tramwaju siadamy tam, gdzie jest wolne miejsce, a jak nam nie odpowiada, to stoimy. Dodałam też, że to zgroza, iż młodzież ma się uczyć kultury od takich niekulturalnych osób, jak ona. Nikt się już nie odezwał. Starsza tyranka wysiadała tam, gdzie ja, więc mogłam ją obserwować, kiedy opuszczała pojazd. Zrobiła to w swoim stylu – bez kultury, popychając zniecierpliwioną ręką młodego chłopaka, który wychodził przed nią. Może takie osoby powinny wozić ze sobą własne, składane krzesło? Chwilę potem młody mężczyzna popchnął i nadepnął na mogę innemu, aż mu but zeskoczył z pięty. Nie przeprosił i jeszcze się odgryzł, że tamten chodzić nie umie. Wniosek jest jeden: Wrocławianie nie znają podstawowych zasad korzystania z komunikacji zbiorowej. Nie wiedzą, że pierwszeństwo mają ci, co wysiadają. W tłoku łatwo kogoś popchnąć, uderzyć torbą, czy nadepnąć na but, najlepiej wtedy przeprosić. Kulturalne ludzie używają właśnie takich słów – proszę, dziękuję, przepraszam. Dawno ich nie słyszałam. A Wy?

 

Monika Bill

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł