Kanał Rss
Content
Na nowy rok
4 lutego 2013

Niedawno powitaliśmy nowy 2013 rok. Jaki będzie on dla wrocławskiego sportu? Czy będzie lepszy od swoich poprzedników? Czy po chudych latach coś wreszcie drgnie w sporcie naszego miasta?

Na początek oczywiście piłka nożna i zespół mistrza Polski: Śląsk Wrocław. Zamierzeniem tej drużyny i jej władz jest zdobycie miejsca uprawniającego do występów w europejskich pucharach. Żeby tak się stało, potrzebny jest jeden, bardzo ważny warunek do spełnienia. Chodzi o sposób finansowania, bo wciąż nie wiadomo kto na mistrzowski team będzie łożył swoje pieniążki. Większościowy udziałowiec Zygmunt Solorz bawi się z wrocławianami w kotka i myszkę. Jednego dnia mówi, że Śląsk go już nie interesuje, a drugiego zmienia zdanie i ogłasza,¬ że ma sposób na funkcjonowanie klubu, ale kasy jak nie dawał, tak i nie daje.

Mówi się też o nowych współwłaścicielach WKS-u, niemniej żadnych konkretów jeszcze nie przedstawiono. Pozostaje jeszcze miasto, czyli my wszyscy, którzy solidarnie łożymy na klub z Oporowskiej. Pytanie – jak długo jeszcze? Sytuacja jest patowa i wciąż nie widać światełka w tunelu, a runda wiosenna się zbliża.

Pod względem kadrowym w zespole na razie bez zmian, żadnych transferów, ale i żadnych strat, choć swoim odejściem groził Sebastian Mila. Gdy się jednak przekonał, że nikt go nie chce lub nie da mu takich pieniędzy, o jakich marzył, spokorniał i postanowił dalej reprezentować wrocławski klub.

Druga siła futbolu w naszym mieście – Ślęza – ma się całkiem nieźle. Jako beniaminek III ligi po jesieni zajmuje drugie miejsce i choć strata punktowa do lidera jest dosyć spora, to jednak drużyna trenera Grzegorza Kowalskiego nie zamierza składać broni w walce o awans. Jeśli się nie uda teraz, to na pewno uda się za rok – z takiego założenia wychodzą działacze i sponsorzy klubu.

Kilka słów należy się też kobiecemu zespołowi AZS-u. Drużyna wielokrotnego mistrza Polski od kilku lat jest w dołku. Powód jest ten sam co zwykle, czyli pieniądze. Inne bogatsze kluby podebrały najlepsze wrocławskie piłkarki. Efektem tego wrocławski zespół stał się typowym ligowym średniakiem, któremu ani miejsce w czubie tabeli, ani spadek nie grożą.

Teraz o koszykówce, która choć nie ma przedstawiciela w najwyżej klasie rozgrywkowej, to rokuje coraz lepiej i pozwala snuć nadzieję na dużo lepszą przyszłość. Śląsk idzie jak burza w rozgrywkach I ligi i chyba tylko kataklizm może odebrać mu awans. Buduje się też WKK i to dosłownie, bo oprócz coraz lepszego zespołu w II lidze, z dnia na dzień rośnie przy ul. Kwidzyńskiej ośrodek koszykarski z prawdziwego zdarzenia w którym swoje miejsce będzie miał klub pana Koelnera. Całkiem nieźle zaczyna wglądać żeński zespół Ślęzy, grający w I lidze. Umiejętnie tworzona drużyna już niedługo powinna nam przysporzyć wiele radosnych chwil.

Siatkarki Impela zanotowały ligowy falstart. Drużyna, która miała bić się o czołowe miejsca w lidze, błąka się w ogonie tabeli. Wydaje się jednak, że najgorsze już za nią i teraz nie pozostaje nic innego, jak pokazanie, że nie wszystko jeszcze stracone i sezon można uratować. Tymczasem słynna przed laty męska drużyna Gwardii po amatorsku podbija sobie piłkę w II lidze bez żadnych perspektyw na poprawę swego losu.

Męska piłka ręczna za sprawą Śląska powoli się odbudowuje, choć zapowiadany awans do ekstraklasy nie wydaje się być tak pewny jak przed sezonem. A jeżeli chodzi o kobiecą odmianę tego popularnego sportu, to jej po prostu we Wrocławiu nie ma, po tym jak pozwolono umrzeć zespołowi AZS-u.

Sparta Wrocław, dawna wizytówka Wrocławia, to klub w stanie agonii. Czy uda mu się przetrwać kolejny rok? Oby i temu klubowi ktoś pomógł. Na razie nowy sezon nie rysuje się w kolorowych barwach. Gdy inne ekipy kompletowały składy we Wrocławiu, czekano. Czekano na tych, których nie chcieli inni. I z takich “żużlowych odpadów” trener Piotr Baron zmuszony został zbudować zespół, z którym (jeżeli zachowa miejsce w lidze) zasługiwać będzie na tytuł trenera roku.

O innych dyscyplinach trudno wspominać, bo takich dyscyplin, jakie przynosiły chlubę naszemu miastu, jak boks, kolarstwo czy hokej na trawie, już nie ma. Lekkoatleci muszą trenować na jedynej we Wrocławiu bieżni tartanowej na stadionie olimpijskim, które pod wpływem deszczu puchnie, a w innych dyscyplinach ledwo wiąże się koniec z końcem.

Czy rok 2013 coś w tym temacie zmieni ? Oby, bo my – wrocławianie – chcemy w naszym mieście sportu pisanego przez duże S.

Dariusz Parossa

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Desert Carnival II

W miniony czwartek (31.01.2013) w klubie Alive przy ulicy Kolejowej odbyła się II edycja Desert Carnival. Podczas imprezy zaprezentowały się...

Close