Kanał Rss
Content
Matematyczne wyzwania
25 lutego 2015

Matematyka to przedmiot, który tradycyjnie przeraża sporą część uczniów i maturzystów, przekonanych, że to dziedzina „abstrakcyjna”, tajemnicza i niepojęta. Wiele osób żywi nie do końca uzasadnione przekonanie, jakoby ogół ludzi dzielił się na dwie kategorie: „humanistów” i „ścisłowców”.

Według panującego stereotypu ci pierwsi to osoby o duszy wrażliwej i poetyckiej, posiadające talent literacki, zainteresowania artystyczne i kulturalne. Ci drudzy to nieomal roboty – wszystko analizują rzeczowo i beznamiętnie, interesują ich fakty, konkrety, liczby i zależności. Oczywiście taki podział jest w dużej mierze fikcyjny. Przede wszystkim skrajne przypadki zdarzają się rzadko, a poza tym bycie naprawdę wybitnym matematykiem nie musi kłócić się z szerokimi horyzontami intelektualnymi, zainteresowaniem sztuką czy filozofią – wręcz przeciwnie, często idzie to w parze. Z drugiej strony istnieją ludzie, którzy sami siebie lokują w którejś z tych dwóch kategorii, ale robią to tylko po to, by usprawiedliwić w ten sposób swoje rozmaite braki i zaniedbania. Zdarzają się więc zupełnie przeciętni, samozwańczy „ścisłowcy” szczycący się tym, że ciężko idzie im napisanie prostego wypracowania, albo że nie kojarzą nazwiska znanego pisarza czy malarza – i zdarzają się „humaniści” dumni ze swoich kłopotów z czterema podstawowymi działaniami. Ta druga postawa jest chyba częściej spotykana. W niektórych kręgach panuje nawet swoista moda na traktowanie matematyki jako czegoś „zimnego” i „nieżyciowego”, co było zmorą w szkole, ale na szczęście już przeminęło i oby nigdy nie powróciło.

Podejście takie jest oczywiście zupełnie niemądre i opiera się najczęściej na braku wiedzy o tym, czym właściwie jest matematyka. Powszechne jest na przykład przekonanie, że „matematyka to tylko te liczby, liczby i cyferki”, że matematycy ciągle coś „liczą”. Prawda jest taka, że matematyka to nie tylko liczby, ale także funkcje, zbiory, relacje logiczne, figury geometryczne i wiele innych obiektów (zresztą to wszystko jest bardziej złożone – np. funkcję można postrzegać jako pewnego rodzaju zbiory itd.). W każdym razie nie jest tak, że studiowanie matematyki ogranicza się do „liczenia”, znacznie częściej jest natomiast próbą wywnioskowania czegoś z pewnych znanych uprzednio faktów. To przypomina niekiedy szukanie drogi w labiryncie, ale z pewnością jest fascynujące. Poza tym matematyka tak naprawdę obecna jest wszędzie. Architektura, informatyka, finanse i bankowość, elektronika, nawet muzyka (przynajmniej klasyczna) – wszystko to tak naprawdę opiera się na matematyce, na proporcjach, funkcjach, statystyce i obliczeniach.

Co więcej, o ile można nie lubić matematyki (lecz – dlaczego właściwie?), o tyle na pewno warto ją znać. „Nieżyciowa” nie jest matematyka, ale niechęć do uczenia się jej. Powiedzmy sobie szczerze – mamy obecnie nadprodukcję domorosłych „humanistów”. Wśród studentów istnieje dziwna moda na kierunki takie jak „europeistyka” (czyli de facto „nauka” o biurokracji Unii Europejskiej i metodach wyciskania z niej pieniędzy europejskich podatników) czy „politologia” (która sama w sobie może być ciekawa, ale po cóż komu w kraju tysiące politologów?). Tymczasem nauka matematyki jest furtką choćby do dziedzin, o których wspomniałem w poprzednim akapicie – punktem wyjścia dla informatyków, inżynierów, architektów, analityków, elektroników. Inaczej mówiąc, warto wybierać tzw. „kierunki ścisłe”. Nie mówię tu tylko o kierunku „matematyka”, ale także o informatyce, telekomunikacji, fizyce. Oczywiście nie wszystkie „studia ścisłe” gwarantują jednakowo wysokie szanse na rynku pracy. Trzeba też pamiętać o tym, że wiele zależy od wyboru specjalności. Przykładowo w Instytucie Matematyki Uniwersytetu Wrocławskiego możemy wybierać między matematyką w ekonomii i ubezpieczeniach, biomatematyką, specjalnością nauczycielską, informatyczną i teoretyczną. Specjalność teoretyczna jest najtrudniejsza i wybierają ją najczęściej wybitni studenci, którzy pragną poświęcić się karierze naukowej (jak to się często mówi – „zostać na uczelni”). Instytut ma zresztą wielu wybitnych doktorów i profesorów, by wspomnieć choćby znanego popularyzatora i historyka matematyki, doktora Witolda Więsława, a także doktora Jana Dymarę (laureata m.in. Nagrody Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego) czy dr hab. Piotra Śniadego (który kilka lat temu otrzymał m.in. otrzymał stypendium tygodnika ,,Polityka’’ dla młodych, wybitnych naukowców.).

Specjalność ekonomiczna uchodzi za przyszłościową, ale trzeba pamiętać, że studia nie stanowią o wszystkim. Młody absolwent szybko przekona się, że co prawda tytuł magistra z matematyki, informatyki czy ekonomii jest wymagany, ale towarzyszyć powinny mu odpowiednie szkolenia, praktyki, staże, kursy, certyfikaty – słowem: doświadczenie. I tu dochodzimy do paradoksu – gdzie zdobyć doświadczenie, skoro wszędzie trzeba już je mieć…?

Matematykę można studiować także na Wydziale Podstawowych Problemów Techniki Politechniki Wrocławskiej. We Wrocławiu z powodzeniem można także kształcić się w dziedzinie informatyki i programowania (zarówno na Uniwersytecie, jak i na Politechnice). W ten sposób można nauczyć się m.in. podstaw programowania grafiki, aplikacji sieciowych, urządzeń elektronicznych itd. Ostatecznie warto więc jeszcze raz podkreślić, że nie należy się bać ani samej matematyki, ani szeroko pojętych „kierunków ścisłych”. Myślenie nie boli – i zawsze ma przyszłość.

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Read previous post:
Przestrzenie publiczne Wrocławia

Forum Romanum, ateńska Agora, londyński Hyde Park – to miejsca ważne dla naszej cywilizacji. To w nich spotykali się starożytni...

Close