Kanał Rss
Content
Mamo, tato – będę żakiem!
11 czerwca 2012

O tym, że nauka to do potęgi klucz, najprawdopodobniej słyszał każdy z nas. O tym, że trzeba odrabiać zadania domowe, na pewno mówiła każda mama, a o tym, jak ciężko się zmobilizować… chyba mówić nie trzeba. Mamy czerwiec, matury już za nami, ale bez wątpienia czeka nas silna mobilizacja przyszłych studentów. Zapewne niejeden z pretendentów do tytułu magistra zachodzi w głowę, jaki by tu kierunek wybrać. Miejmy nadzieję, że będą oni mądrzejsi błędami swoich starszych kolegów.

Polski rynek pracy potrafi być okrutny. Zamiłowanie do poezji, malarstwa czy baletu, zostaje niezwykle szybko zweryfikowane. Tak zwanych dusz artystycznych zdaje się być aż nadto w porównaniu z etatami, jakie na nich czekają, choć osobiście uważam, że wykształcenie nie zawsze sugeruje odpowiednie dla człowieka stanowisko pracy. Niemniej kierunek, jaki skończył aplikujący do pracy człowiek, jest (zaraz po jego doświadczeniu zawodowym) tym, na co przyszły pracodawca zwraca szczególną uwagę. Często słusznie, czasem zupełnie mylnie. Dziś bardzo trudno mówić o kierunkach, które gwarantują dobrą i wysokopłatną pracę. Właściwie trudno mówić o takich, po których jakakolwiek praca będzie pewna. Badania rynkowe od dłuższego czasu sugerują, iż warto odejść od kierunków stricte humanistycznych na rzecz tych bardziej technicznych, czyli np. tych związanych z branżą IT. Niezwykle cenieni (i cenni) są dziś informatycy oraz programiści. Ciekawymi propozycjami pracy z pewnością mogą się pochwalić również absolwenci inżynierii czy kierunków związanych z maszynami (robotyka, elektrotechnika). Warto zwrócić uwagę na trend tworzenia kierunków technicznych przy uczelniach, które pierwotnie kształciły pedagogów czy filologów.

Naturalnie przy wyborze kierunku studiów nie można kierować się wyłącznie tym, czego wymaga od nas rynek. Niezwykle istotnym czynnikiem są nasze predyspozycje. Niewielki sens jest w tym, by ktoś, kto ma problem z matematyką, atakował politechnikę (to trochę tak, jakby miłośnik zwierząt pracował na stanowisku rzeźnika). Poza tym ważne jest, by w swoim fachu po prostu być jak najlepszym. Kto z nas nie zna ludzi, którzy piastują ważne stanowiska, a ewidentnie brakuje im odpowiedniej wiedzy? Sam tytuł i dyplom właściwie mówią i znaczą bardzo niewiele. Przyszły czasy, w których człowiek wykształcony jako matematyk, obejmuje stanowisko redaktora gazety, a osoba po studiach typowo humanistycznych zajmuje się księgowością. I w zasadzie nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Grunt, żeby w tym, czym przyjdzie się nam zajmować, odnaleźć się jak najlepiej. Wykształcenie nie powinno przeszkadzać w wykonywaniu żadnego zawodu, ale pamiętajmy, że brak wykształcenia bardzo często bywa ogromną przeszkodą przy znalezieniu stanowiska. I niech to zdanie będzie zarówno dobrym zakończeniem tego tekstu, jak i wskazówką na przyszłość.

Ewa Tomaszewska

(fot. US Mission Canada)

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Zagubiona szkoła i jej fałszywi prorocy

„Szkoła nie przygotowuje do życia, ani przyszłego zawodu” – oto główny zarzut wobec systemu oświaty, który jak mantra pojawia się...

Close