Kanał Rss
Content
Kryzys dopada Rynek
18 października 2013

Mimo zapewnień naszego rządu dotyczących zakończenia kryzysu w kraju, on nadal trwa i ma się bardzo dobrze. We Wrocławiu widać go gołym okiem. Kryzys albo inny powód wygania z samego Rynku mniejszych przedsiębiorców niezrzeszonych w sieciach ani korporacjach.  Dlaczego tak się dzieje?

Coraz więcej lokali usługowych zwyczajnie plajtuje. Ta niepokojąca tendencja dotyka szczególnie drobnych rzemieślników, do niedawna jeszcze mogących pochwalić się wieloletnią tradycją w handlu w samym sercu Wrocławia. Złą sławą cieszy się szczególnie południowa pierzeja Rynku, począwszy już od poczty (ta na szczęście jeszcze działa i nic nie zapowiada zamknięcia czy przebranżowienia lokalu), która do niedawna sąsiadowała z restauracją „Rodeo Drive”. Od kilku lat trwa poszukiwanie najemcy w miejsce ekskluzywnego butiku z czasów PRL-u „Moda Polska”. Obecnie co prawda widnieje szyld Dolnośląskiego Zakładu Doskonalenia Zawodowego, ale to tylko informacja o właściwej lokalizacji biura – to znajduje się przy ul. Ofiar Oświęcimskich. Adres Rynek 23/24 także praktycznie nie istnieje. Tamtejszy lokal o powierzchni ponad 200 mkw. jest przewidziany pod gastronomię z wyższej półki. Rynek opuścił także optyk, a na elewacji pozostały jedynie ślady po literach i wielkich, staroświeckich okularach.

Wrocławski Rynek po „wypędzeniu” komunikacji miejskiej w postaci tramwajów, a następnie regularnego ruchu samochodów, przypomina coraz bardziej konsumpcyjną enklawę pełną restauracji, punktów szybkiej obsługi i tzw. barów zakąskowych. Wszystkich lokali gastronomicznych na płycie Rynku jest około 60. Tym samym kurczy się miejsce dla przedstawicieli pozostałych branż. Rzemieślnicy sukcesywnie odchodzą w niebyt lub wycofują się poza centrum, co powoduje zmniejszenie zainteresowania ich usługami i domknięcie błędnego koła.

„Empik” (kiedyś nieopodal znajdowała się jeszcze księgarnia muzyczna) albo „Tajne Komplety” w Przejściu Garncarskim to wyjątki potwierdzające regułę, że Rynek stracił swoją pierwotną funkcję niemieckiego „Marktu”, czyli – w  potocznym tłumaczeniu – placu różnorodności. Zostały 3 galerie, 2 apteki, hostel, kantor, biuro nieruchomości, kilka instytucji kulturalnych, 6 sklepów (z „Feniksem”) i tyle samo banków.

Zapowiedź złego zaczyna się już na ulicy Świdnickiej, która do lat 90. była swoistym odkrytym pasażem handlowym ze sklepami znaczących marek. Dziś po tej sławie pozostały nieliczne, rozproszone wspomnienia. Znaczenie miała też zmiana szlaków handlowych, powodująca odpływ najpierw klientów, a zaraz po nich najemców. Cześć z nich wybrała ogrzewane i estetyczne galerie (Arkady, Galeria Dominikańska, Renoma), pozostali zbankrutowali lub w porę zwinęli interes. Przykład – chybiony projekt „Solpoli”.

Do częstych przyczyn zamykania lokali, oprócz problemów finansowych, należy spór ich właścicieli ze wspólnotą mieszkaniową. Tak się stało z nieistniejącą restauracją „Rodeo Drive”. Kolejnym powodem jest zbyt mała ilość konsumentów odwiedzających lokale, jak np. upadłe niedawno delikatesy “City” przy ulicy Ruskiej. Obecnie lokal, owszem, stoi, lecz zabity deskami.

- Wykańczają nas galerie handlowe i nowo powstające markety “Żabki”- komentują byli właściciele upadłych lokali i rozkładają ręce w geście rezygnacji. Z kolei za kafejką „Sufi Cafe” najbardziej tęsknić będą jej stali klienci.

Plany urzędników miejskich przewidują co prawda rewitalizację zaniedbanych fragmentów centrum, ale póki co większych zmian na horyzoncie nie widać. Aktywizowana ma być najważniejsza ulica we Wrocławiu, czyli Świdnicka. Wkrótce zniknie przejście podziemne, a już teraz polski król lodów – Zbigniew Grycan – remontuje dawny dom handlowy Pod Świętym Hieronimem. Co dalej, pokaże jak zwykle życie.

Kacper Bławicki

 

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł