Kanał Rss
Content
Jedzie pociąg z daleka
11 czerwca 2012

Dokładnie 170 lat temu, 22-go maja 1842 roku, we Wrocławiu miało miejsce niecodzienne wydarzenie. Przed dworcem, którego budowę rozpoczęto niespełna rok wcześniej, stała ciężka angielska lokomotywa, specjalnie na te okoliczność zakupiona i sprowadzona z Wysp Brytyjskich – kolebki europejskiego kolejnictwa. Lokomotywa ochrzczona została nazwą może mało odkrywczą, ale łatwą dla Dolnoślązaka do zapamiętania: „Silesia”.

Linia kolejowa (pierwsza na terenie obecnej Polski) miała 30 kilometrów i łączyła Wrocław z pobliską Oławą. Ponieważ podróż miała się odbywać z zawrotną, jak na tamte czasy, prędkością 30 km/h, uznano ją za zbyt niebezpieczną dla kobiet i tylko mężczyźni mogli dostąpić zaszczytu bycia pierwszymi pasażerami. Społeczeństwo w tych czasach było nie tylko „patriarchalne”, ale również „klasowe”, więc wagony podzielono na trzy klasy. Pierwsza – dla wysokich urzędników i bogatych mieszczan – posiadała wagony w pełni zabudowane i z oszklonymi oknami. Druga nie miała szyb, a otwory okienne można było zasłaniać płótnem. Trzecia, dla plebsu, pozbawiona była wysokich ścian i sufitu. W związku z tym pojawił się w trakcie jazdy problem: iskry i dym oślepiały i dusiły pasażerów „trzeciej kategorii”. Rozwiązano ten problem w sposób godny Aleksandra przecinającego węzeł gordyjski. Pasażerom trzeciej klasy rozdano okulary ochronne i… było po problemie.

Pociąg ruszył więc z Wrocławia i godzinie dotarł na oławski dworzec. Szczęście, że miał gdzie dojechać, gdyż krótka historia plag spadających na Oławę od czasów jej ulokowania na prawie środzkim w 1234 roku jest niesamowita. Najpierw zniszczyli ją Mongołowie w 1241. Odbudowano ją z trudem, ale została zdobyta i zrujnowana przez husytów w 1429. W 1502 połowa miasta spłonęła w wielkim pożarze. W międzyczasie miasto nawiedzały przeróżne epidemie, np. epidemia dżumy w 1588 roku.

Oława kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk w czasie wojny 30-letniej. 19 maja 1634 zostaje podpalona i doszczętnie zniszczona przez wycofujące się oddziały płk. von Rostocka, a 17 czerwca 1642 przez Szwedów Georga Wrangla… ale jakoś przetrwała.

Od chwili uzyskania połączenia kolejowego z Wrocławiem, Oława zaczęła rozkwitać. Tańszy i szybszy stał się transport produktów – najpierw do Wrocławia, następnie (gdyż linię dalej rozbudowywano) do Brzegu i Opola, a w dalszych latach aż do granicy Królestwa Prus w Mysłowicach. Dzięki temu powstały nowe oławskie zakłady, w tym istniejąca od co najmniej 1845 roku Huta Oława.

Taka była historia wybudowania w 1842 roku pierwszej na obecnych ziemiach polskich linii kolejowej. A dworzec, z którego rozpoczął się ten historyczny kurs? Dziś jego tory są rozebrane, zaś budynek służy jako przychodnia lekarska. Jego funkcje przejął wybudowany w 1851 nowy dworzec – czyli obecny, tak pięknie nam wyremontowany Dworzec Główny. Na koniec zawołam dumnie: niech nam żyje linia Wrocław-Oława następnych 170 lat!

Łukasz Diakowski

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z:
Read previous post:
Perypetie opiekuńczego państwa

Podstawą oglądu rzeczywistości gospodarczej i politycznej (a może nawet wszystkich aspektów naszego życia...) powinno być rozpoznanie "co widać, a czego...

Close