Kanał Rss
Content
Jak nauka czyni człowieka lepszym cz.1 Sławni wrocławianie
27 lutego 2015

Ludwik Hirszfeld jawi się jako człowiek niezwykle aktywny. Praca naukowa i pomoc ludziom stanowiły jego powołanie, bo – jak sam twierdził – tylko oparcie w wielkich celach społecznych daje nam potężne uczucie życia i wytwarza upajające uczucie szczęścia.

Ludwik Hirszfeld urodził się 5 sierpnia 1884 r. w Warszawie. Jego przodkowie mieli żydowskie pochodzenie. Ciekawostką może być fakt, że większość rodzeństwa ojca Ludwika Hirszfelda przyjęło chrzest rzymskokatolicki. Przy swoim wyznaniu pozostał tylko Stanisław Hirszfeld (ojciec Ludwika), być może ze względu na kontynuowanie rodzinnej tradycji zawodowej – był bankierem. Po ślubie z Jenny Ginsberg, Stanisław wyjechał do Łodzi, gdzie podjął pracę w jednym z zakładów teścia.

Rodzice wychowywali Hirszfelda w duchu patriotyzmu, stąd jako mały chłopiec uczestniczył w kółkach i kursach szkoleniowych, potajemnie poznając m.in. historię Polski. Już w wieku lat 16, w trakcie nauki w łódzkim gimnazjum, zetknął się z ruchem socjalistycznym. Szybko jednak stracił zainteresowanie nim, bo już w 1902 r., po zakończeniu nauki w gimnazjum, wyjechał do niemieckiego Würzburga. Został studentem na Wydziale Medycznym tamtejszego uniwersytetu. Wówczas też zaczął poważnie rozważać poświęcenie się pracy naukowej. Nie ze względu na szczególne zainteresowania, a raczej z powodu „cichej zadumy pracowni naukowej”. Wpływ na tę decyzję miał także podręcznik anatomii, do którego ryciny wykonał polski anatom mieszkają- cy w Paryżu… Ludwik Hirszfeld. W 1904 r. zmienił uczelnię na uniwersytet w Berlinie, ale jednocześnie porzucił medycynę na rzecz filozofii. Po roku powrócił do pierwotnego kierunku nauki, zapisując się nawet na dodatkowe zajęcia. Postanowił także poświęcić się pracy naukowej. Tematy pracy doktorskiej, jakie zaproponował mu jeden z profesorów, uznał jednak za zbyt banalne (dotyczyły bakterii obecnych m.in. w telefonach i miejscowych ubikacjach), więc stanowczo odmówił podjęcia zadania. Po tym wydarzeniu został wezwany przez dyrektora zakładu, prof. Rubnera, któremu spodobała się postawa Hirszfelda. Stwierdził nawet, że tematy prac doktorskich rzeczywiście stoją na niskim poziomie, ponieważ dostosowuje się je do możliwości lekarzy wojskowych, chcących szybko uzyskać kolejny stopień naukowy. Zapoznał go więc z jednym z przodujących niemieckich bakteriologów, Friedemannem, u którego ostatecznie doktoryzował się Hirszfeld. Tytuł doktora medycyny i chirurgii uzyskał w wieku 23 lat, w 1907 r. (praca pt. Badania nad aglutynacją krwi i ich podstawy fizykalne).

Motyw żony

Na początku swojej kariery naukowej Hirszfeld był już żonaty. To dzięki żonie Hannie, która udzielała lekcji języka francuskiego, miał środki na zakup zwierząt doświadczalnych i ogólnie – na przeżycie. Sama Hanna również studiowała medycynę na berlińskim Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma. Ślub wzięli w przerwie między wykładami w urzędzie stanu cywilnego. Ceremonia kościelna odbyła się 14 lat później w Warszawie (nie wiadomo, kiedy przyjęli chrzest).

Od razu po zrobieniu doktoratu Hirszfeld (dzięki pomocy swoich promotorów) otrzymał posadę w nowo utworzonym Zakładzie Badania Raka Uniwersytetu w Heidelbergu. Początkowo zajmował się badaniem ameb, co zresztą wydawało mu się zajęciem raczej błahym, a przede wszystkim niezwiązanym z właściwymi badaniami nad nowotworami. Wkrótce zainteresował go jednak proces zmiany kształtu i puszczanie wici przez ameby, próbował też wyjaśnić przyczyny ich ruchu. Przygotował na ten temat opracowanie, ale jego szef nie przyjął go, wyjaśniając, że przedstawia ono niski poziom naukowy i językowy. Hirszfeld zaproponował więc, aby profesor przygotował lepszą pracę i aby wspólnie ogłosili wyniki badań. Wykazał się przy tym sporym tupetem: gdy po 3 miesiącach otrzymał opracowanie profesora, odesłał je natychmiast z dopiskiem, że nie jest ono na poziomie.

Pod koniec 1908 r. przeniósł się z Oddziału Parazytologii na Oddział Serologii, co zaważyło na jego dalszej pracy naukowej. Do jednych z jego najważniejszych odkryć należało stwierdzenie istnienia ras serologicznych, zasad dziedziczenia cech (pojawiają się u potomstwa, jeśli wystąpiły u rodziców, a jednocześnie mogą zanikać wśród kolejnych pokoleń) – najpierw u psów, a później u… profesorów z Heidelbergu i ich rodzin.

Mimo możliwości uzyskania stanowiska kierowniczego, w 1911 r. Hirszfeld wyjechał z żoną do Zurychu. On zyskał tam asystenturę w Instytucie Higieny i możliwość zrobienia habilitacji, natomiast Hanna została asystentką Kliniki Dziecięcej. Prowadził m.in. badania dotyczące wola endemicznego. Doświadczenie to wykorzystał później we Wrocławiu, kiedy odnotowano endemię tej choroby na terenie Dolnego Śląska (lata 1947-1952). Podobnie w Wieliczce – został przewodniczącym Komisji Wola, która wprowadziła w tej miejscowości jodowanie soli. Ponadto w Zurychu badał zagadnienia krzepliwości krwi, tworzenia anafilatoksyn (praca habilitacyjna), krzepliwości i odczynu Wassermanna. Jako asystent wykładowy przygotowywał zajęcia praktyczne dla studentów, pomagał przy pisaniu rozpraw doktorskich. W 1914 r. otrzymał tytuł docenta, miał wtedy 29 lat. Być może sukces swojego wykładu habilitacyjnego zawdzięczał żonie, która zagroziła mu wcześniej: „Jeśli będziesz czytał ze skryptu, rozwiodę się”. Wykład ten, co rzadko się zdarzało, został później opublikowany w ważnym czasopiśmie medycznym. Po raz pierwszy także samodzielnie poprowadził zajęcia ze studentami (o chorobach zakaźnych i serologii). Cieszyły się one wielkim zainteresowaniem, a studenci po zakończonym semestrze postanowili, co nie jest typowe w Szwajcarii, wyrazić swoją wdzięczność, wręczając Hirszfeldowi kosz kwiatów i smakołyków.

Na kłopoty Hirszfeld

Po wybuchu I wojny światowej wyjechał do Serbii, aby leczyć chorych na dur, natomiast jego żona pozostała w Zurychu. Na miejscu zameldował się w Ministerstwie Spraw Wojskowych i poprosił o wysłanie do miejsca, gdzie epidemia miała największe nasilenie. Trafił do miejscowości Valievo: chorzy leżeli tam po kilku w jednym łóżku lub na podłodze, uciekali ze szpitali, zarażając kolejne osoby lub – nieprzytomni – topili się w płynącej niedaleko szpitala rzeczce; wokół szpitala układano stosy trupów (czasem omyłkowo trafiały tam też osoby nieprzytomnie). Swoje działania Hirszfeld rozpoczął od przeprowadzenia dezynfekcji w mieszkaniach 4 tysięcy osób. Prowadził kursy z bakteriologii dla serbskich lekarzy oraz zorganizował pracownię bakteriologiczną: rurki do leków wykorzystał jako probówki, blaszane skrzynki do nafty jako aparaty sterylizacyjne, z blachy zrobił termostat, a z tektury – statyw do niego. Dzięki odkryciu przez Hirszfelda zależności, że dur roznoszony jest przez wszy, udało się ograniczyć rozmiary epidemii, a latem 1915 r. zupełnie ją wyeliminować. Wkrótce do Serbii przyjechała też Hanna Hirszfeldowa i pracowała tam jako pielęgniarka. Działania wojenne trwały nadal. Podjęto decyzję o ewakuacji szpitala polowego, więc Hirszfeldowie wraz z innymi ruszyli do Albanii, a stamtąd odpłynęli do Włoch i dalej do Zurychu.

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł