Kanał Rss
Content
Dziura Zygmunta
26 listopada 2012

Ma Warszawa kolumnę Zygmunta, ma stolica Dolnego Śląska „Dziurę Zygmunta”, tyle że nie tego szwedzkiego, a naszego, polsatowskiego – a nawet dwie, bo oprócz tej słynnej obok Stadionu Miejskiego, jest jeszcze dziura w budżecie Sląska Wrocław, której konsekwencje odczuwa nie tylko najbardziej znany wrocławski klub, lecz także inne drużyny w naszym mieście.
A miało być tak pięknie. Uściski dłoni Zygmunta Solorza i Prezydenta Rafała Dutkiewicza przypieczętowały umowę, dzięki której Śląsk miał kwitnąć i rozsławiać nasze miasto nie tylko w kraju nad Wisłą i Odrą, lecz również poza jego granicami. Teraz (piszę te słowa 12 listopada) w Śląsku zastanawiają się, skąd skombinować kasę na bieżące wydatki, bo w kasie klubowej widać już tylko dno. Miasto swoją działkę już wyłożyło, a Solorz jakoś się dziwnie ociąga. Ten jeden z najbogatszych ludzi w Polsce kupił sobie niedawno kolejną zabawkę w postaci Polkomtela, a z jego otoczenia dobiegały głosy, że zabawa w sponsora piłkarskiej drużyny zaczęła mu się nudzić. Co ciekawe, nasze władze (nie chcę mówić, że naiwne) pożyczyły mu sześć milionów, a teraz zastanawiają się jak tą kasę odzyskać.Pan Zygmunt powiedział, że odda, gdy zostaną sprzedane tereny przy stadionie (owa słynna dziura w której miała stanąć niegdyś galeria handlowa). Ta transakcja opóźnia się w czasie, a pieniędzy dla Śląska jak nie było, tak nie ma. Pewnie skończy się to tym, że znów miasto wpompuje kolejne miliony w Śląsk – i wszyscy będą zadowoleni.
Czy jednak na pewno wszyscy? Żeby komuś dać, trzeba komuś zabrać. Już w tym roku upadł ekstraklasowy zespół piłki ręcznej kobiet, AZS-u Wrocław na którego utrzymanie nie trzeba było wielkich pieniędzy, a jednak ich zabrakło. Teraz słyszymy, że zabraknie kasy dla Sparty. Poza tym całkiem możliwe, że od nowego sezonu nie usłyszymy na Stadionie Olimpijskim warkotu motorów. Ale dla WKS-u kilka złotych się znajdzie. Tylko żeby ich szybko nie zabrakło, bo Śląsk ma komu płacić. Do tej pory nie rozliczono się z Ryszardem Tarasiewiczem, któremu trzeba przelać na konto nie pół miliona, jak wcześniej zasądzono, lecz już ponad milion, bo odsetki sobie rosły. Były trener po raz kolejny poskarżył się do związku, co grozi kolejnymi sankcjami wobec klubu. W swoisty sposób o stan finansów swojego ukochanego klubu dbają też kibice, których “występy” zarówno w kraju jak i zagranicą kosztowały WKS niemałe pieniądze. Budżet klubu miał też w dużej mierze opierać się na kibicach kupujących bilety na mecze mistrza Polski, tymczasem na ostatnie mecze przychodzi ich zaledwie garstka, a wielki stadion zieje pustymi miejscami. Współwłaściciel Sląska, czyli miasto Wrocław szuka winnych tego stanu. Słychać że pierwszym, który straci swoje stanowisko jest prezes Śląska Piotr Waśniewski, a jego zwolnienie miałoby być konsekwencją właśnie niskiej frekwencji.
Ale czy to Prezes dawał pieniądze na transfery, czy to on decydował o osłabieniu, a nie wzmocnieniu zespołu po zdobyciu tytułu? A może pan Prezes zamiast siedzieć w biurze powinien chodzić od domu do domu i sprzedawać bilety? No, ale kozła ofiarnego trzeba znaleźć, a że padło na niego, to już inna sprawa. A tymczasem wciąż nie wiemy, kto jest winien strat “wspaniałych” imprez na Stadionie Miejskim. Koncerty, turnieje przyniosły duże straty, ostatni mecz Japonia – Brazylia, 800 tysięcy – czyli tyle, ile dawało miast na żużel. Niekompetencja ludzi zarządzających finansami najbardziej odbija się na nas kibicach, których pozbawia się kolejnych zespołów, którym kibicowaliśmy. Ale winnych jak nie było, tak nie ma. Zaś „Dziura Zygmunta” ma się całkiem dobrze.

Dariusz Parossa

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Oddanych głosów: 1 , Średnia: 5.00 na 5.00)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł