Kanał Rss
Content
Czy pomagać bezdomnym?
4 kwietnia 2012

Ich domem są opuszczone budynki, stare kamienice, dworce, ławki w parkach. Można ich spotkać w każdej dzielnicy. Najgorszym okresem jest dla nich zima. Aby ją przetrwać, nocują w schroniskach, piwnicach czy toaletach publicznych.

Bezdomni – tak blisko nas, a wciąż tak daleko, niezrozumiani, niewidzialni. Mówią o sobie „giganci”. Traktują siebie jak oddzielne środowisko ludzi odizolowanych od reszty społeczeństwa. 

Patrzymy na nich z góry, a wystarczy zbliżyć się, choćby porozmawiać, by zgłębić bezdenną studnię ludzkich historii. Tak oddalone od naszego wygodnego życia, nagle w nas uderzają, nasuwając myśl: To samo może przecież przytrafić się mnie. Nie wiem, co los zgotuje mi w przyszłości.

Często, widząc żebrzących ludzi, jesteśmy przekonani, że to pójście na łatwiznę, dobry sposób na życie – nie trzeba pracować, wystarczy siedzieć bezczynnie cały dzień, a za zebrane pieniądze można kupić bułkę czy wino. To koniec rozważań większości ludzi na temat bezdomności. Problem jednak jest dużo szerszy. Błędne jest stwierdzenie, że ci ludzie (czy też większość z nich) sami sobie zgotowali taki los. Często brak domu łączy się z utratą pracy, brakiem środków na opłacenie czynszu, a co za tym idzie – eksmisją. Jako przyczynę, statystyki podają również rozpad rodziny, problemy alkoholowe i inne uzależnienia, patologie, opuszczenie domu dziecka czy powroty ze szpitali. To ostatnie tyczy się głównie osób starszych, które – opuszczone przez rodzinę – nie mają się gdzie podziać.

„Słowo Wrocławian” dotarło do Schroniska Bezdomnych Kobiet i Dzieci we Wrocławiu. Jedna z opiekunek podkreślała ogromny problem z miejscami w tymże schronisku: – Nasza placówka cały czas jest przepełniona. Co najmniej co drugi dzień mamy nowe zgłoszenia, a kobiety będące w schronisku nie mają gdzie się podziać. Najczęściej to ofiary znęcania się. Schronisko jest dla nich ostoją, miejscem, gdzie mogą poczuć się bezpiecznie – to przecież najważniejsze dla każdego człowieka. Nierzadko są to również osoby starsze, wychodzące ze szpitali, którymi bliscy nie chcą się opiekować, a one nie mają się gdzie zatrzymać. Rzeczywistość jest przerażająca – matki wyrzucają córki na bruk, córki wyrzucają matki.

Najgorsze jest to, że wciąż jesteśmy tak daleko od patrzenia na bezdomnego jak na taką samą osobę jak my. Z tymi samymi potrzebami i wartościami. Oni mają poważne problemy, są niezwykle zagubieni, a w takich momentach najważniejsza jest przede wszystkim bliskość mentalna. Zwykła rozmowa, wsparcie psychiczne, współczucie, próba zrozumienia, może okazać się tym, czego potrzebuje drugi człowiek. Dziś świadomość społeczna ludzi ogranicza się do spojrzenia na każdego bezdomnego jak na osobę, która zapewne z premedytacją chce od nas coś wyłudzić. Nawet jeśli wykażemy się dobrą wolą, damy pieniądze, pewnie je przepije – to nasze myślenie. Przepełnia je strach przed bezdomnymi, jakby byli innymi ludźmi od nas. A nie jest tak! Są tacy sami, a ich wdzięczność za okazane zainteresowanie, przyjazną rozmowę i chęć pomocy jest ogromna i daje niezwykle dużo energii.

Na marcowym spotkaniu „O socjologii z literatką”, poświęconym problemowi bezdomności, wyniki swoich badań przedstawiał dr Jerzy Żurko. Ustalił on, że we Wrocławiu jest obecnie około 1600 – 1800 osób bezdomnych. Będąc w przeszłości opiekunem w jednym z ośrodków, naciskał raczej na potrzebę rozwijania profilaktyki zapobiegania bezdomności, niż na budowanie schronisk i noclegowni. Zwracał uwagę na problem ogromnej różnorodności przyczyn bezdomności, podkreślając, że ci ludzie mają odmienne problemy życiowe, dlatego schroniska powinny dopasować się do ich kategorii i być przede wszystkim ośrodkami oferującymi pomoc wyspecjalizowanych w danej dziedzinie psychologów i pedagogów.

Dr Żurko przedstawił socjologiczny punkt widzenia, sprzeciwiając się bezpośredniemu pomaganiu bezdomnym: Jest trochę tak, że problem żebractwa można porównać do problemu prostytucji. Każda prostytutka ma swojego opiekuna, podobnie jak większość żebraków. Ci opiekunowie mają swoje rewiry, których nie można naruszać. Dlatego jest chyba zupełnie jasne, że nie warto finansowo wspierać żebraków, ponieważ nie rozwiązuje to ich problemów.

W swojej wypowiedzi dr Żurko podkreślał, że następstwem zwiększenia miejsc noclegowych jest „zasysanie” ludzi z innych województw. Wrocław zyskuje przez to miano „cudownego miasta dla bezdomnych”. Stanowisko dr Żurka jest zatem jednoznaczne – nie powinno się pomagać, bo liczbę bezdomnych należy ograniczać.

Powyższe wypowiedzi wzbudziły wiele kontrowersji. Po zakończeniu spotkania udało nam się porozmawiać z przedstawicielami schroniska w Szczodrem pod Wrocławiem. Opiekunowie przysłuchiwali się całemu spotkaniu i okazało się, że nie do końca ich obserwacje pokrywały się z tymi, które przedstawił dr Żurko. Zwracali oni uwagę choćby na problem starszych ludzi, którym zamarza woda w rurach zimą. Nie mają od kogo uzyskać pomocy. Wówczas przychodzą do schroniska, by się ogrzać, żyją tam, pomieszkują, stają się bezdomnymi. Czy wobec tego im również nie należy pomagać? Pozostać obojętnym, trzymając się kurczowo idei: im mniej schronisk, tym mniej bezdomnych?

Bezdomni wśród nas…

Ostrów Tumski, 8.30 rano. Na drewnianej ławce owinięty strzępami koca siedzi mężczyzna. Skręca papierosa. Tytoń leży na foliowej siatce. Obok stoją dwa kubki, na których widać niemyte od dawna ślady po herbacie. Przy ławce rozłożony jest parasol słoneczny. Na dworze lekko mży.

Jego dawny dom został przeznaczony do rozbiórki. Zamurowali mu nawet okna. To było 3 lata temu. Teraz śpi na tej drewnianej ławce.

– Żona mi zmarła w styczniu – opowiada Antoni. Ma 50 lat. – Sam nie mam gdzie się podziać. Utrzymuję się, z czego się da. Do pracy mnie nikt nie weźmie, bo łachy mam stare i do tego niemyty.

Późna godzina wieczorna. W okolicach Pasażu Niepolda krąży bezdomny na wózku inwalidzkim. Wracając z wycieczki rowerowej, staję i daję mu ciastka. Nie ma domu od trzech lat. Choruje na żółtaczkę typu B i C. Jego siostra wyrzuciła go z mieszkania, bo boi się, że zarazi jej małe dzieci. W schronisku przebywał krótko. Inni bezdomni źle go traktowali z powodu niepełnosprawności, nękali go, poniżali.

Zimę przetrwał, zamykając się w toalecie Galerii Dominikańskiej. Często tam nocował.

Nie piję alkoholu. Czasem jakieś piwo, ale nie to, że codziennie. Żeby mieć co jeść, szukam w śmietnikach. Często ludzie wyrzucają dobre jedzenie. Jak nie ma co jeść, to żebrzę. To jest najgorsze. Wstydzę się tego, ale przecież muszę za coś żyć…

Kamienice na Traugutta, godziny popołudniowe. Bezdomni pomieszkują także tutaj. Byli na klatkach schodowych. Czuć jeszcze mocz. Zaglądają tu częściej, gdy pogoda nie dopisuje. Miejsce przy zsypie na śmieci to wygodne lokum. Jest bezpiecznie, czysto, a przede wszystkim ciepło. W osiedlowym sklepie kupią coś do jedzenia i tak mogą przeczekać do rana. Teraz ich nie ma, wrócą dopiero wieczorem.

Obecnie na terenie Wrocławia działa Koło Wrocławskie, posiadające osobowość prawną i status organizacji pożytku publicznego. Prowadzi ono trzy ośrodki dla mężczyzn i jeden dla kobiet. Placówki posiadają łącznie 420 stałych miejsc noclegowych. Środki finansowe na działalność pochodzą przede wszystkim z dotacji Gminy Wrocław, dotacji Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, ale także w dużej mierze od osób prywatnych i przedsiębiorców. Duże znaczenie mają wpływy z tytułu odpisu 1% podatku. Istotną pomocą w utrzymaniu placówek są darowizny rzeczowe, w tym żywność i odzież.

Otrzymywane wsparcie na utrzymanie schronisk i noclegowni to ważny gest międzyludzkiej solidarności. Wsparcie pomaga w skutecznym chronieniu tak znaczącego dobra, jakim jest godność ludzka. Pracownicy schroniska mówią o swojej dewizie, którą się kierują, pomagając: “Powinno się być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się jeśli jest głodny”. Jeśli nasz wysiłek, wsparcie i życzliwość, miałyby się przyczynić do polepszenia losu choćby jednego z tych ludzi, to warto wciąż próbować i podejmować próby pomocy.

Ewa Kowalczyk

(fot. Ed Yourdon)

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Read previous post:
Skrzętne chomikowanie

Czy warto oszczędzać? Niewielu z czystym sumieniem powie, że nie. Oczywiście są tacy, którzy wprost i otwarcie twierdzą, że dochody...

Close