Kanał Rss
Content
Bawimy się za duże pieniądze
17 października 2012

Kryzys kryzysem, ale władze centralne i lokalne wszystkich szczebli muszą pokazać, że stać je na szeroki gest. I rzeczywiście – stać, ale to nie sztuka dużo wydawać, gdy płaci się cudzymi pieniędzmi, tj. środkami pochodzącymi z kieszeni podatnika. Biedny podatnik, sponiewierany i skołowany, już się o te kwoty nie upomni, a jeśli nawet się upomni, to… cóż z tego? Zresztą, w zamian może przecież cieszyć się porywającym widokiem stadionów wzniesionych na okoliczność Euro 2012, albo nawet paść plackiem przed wrotami któregoś z biurowych pałaców ZUS.

Budowa wrocławskiego stadionu kosztowała blisko miliard złotych (ponad 904 mln zł brutto). Prawie 87 procent tej kwoty wyłożyło miasto Wrocław, resztę dał budżet państwa. Śmieszno-straszne to wszystko, biorąc pod uwagę, że zarówno budżet miasta, jak i budżet kraju po większej części składają się – pośrednio czy bezpośrednio – z naszych podatków. Ale wracając do stadionu… to jego budowa na dobrą sprawę nie została jeszcze ukończona, a niedawno miasto wypowiedziało umowę firmie Max Boegl, która spóźniała się z wykonaniem prac i w ogólności była krnąbrna. No cóż, a miało być tak pięknie. Gdzie ta niemiecka solidność? Przeminęła z wiatrem lub raczej z kurzem i pyłem, co to zazwyczaj unosi się nad placem budowy.

Dobrze byłoby, gdyby stadion przynosił zyski, ale tak oczywiście nie jest. Nie pomógł “legendarny” zespół Queen, nie pomógł turniej Polish Masters. Ale nie ma się co przejmować, wszak w krajowych realiach przyzwyczajeni jesteśmy do tłumaczenia, że zysk to nie wszystko, liczą się “wyższe cele”, a pewne obiekty, instytucje czy usługi po prostu “muszą” być deficytowe, jak również nie mogą być prywatne. Deficytowa musi podobno być “wysoka kultura”, na stratach jechać musi kolej, rachunek zysków i strat nie może mieć zastosowania w szkolnictwie i służbie zdrowia itd. Czyżby do tej wyliczanki miały dołączyć stadiony? Ano, w zasadzie tak. Bądź co bądź to sport i kultura (koncerty), a do tak szczytnych celów nie warto mieszać spraw tak przyziemnych jak forsa. Forsa zawsze się znajdzie, w ostateczności można ją po prostu… wydrukować. Na przykład amerykański bank centralny (tzw. Fed) robi to notorycznie i na wielką skalę. Ba, po cóż bawić się w drukowanie papierków, co jest czynnością nieekologiczną? Wystarczy, że rząd do spółki z bankiem centralnym ustali kreację wirtualną. A ceny, inflacja, brak pokrycia i tak dalej? Tym będziemy martwić się… a nie, tym będą martwić się ci, co zastąpią nas po wyborach!

Henryk Kwiatek

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Read previous post:
Tydzień filmu niemieckiego

12 października we Wrocławiu rozpoczął się tydzień filmu niemieckiego. To już 12 edycja tego wydarzenia. Podczas przeglądu, jako pierwszy zaprezentowany...

Close