Kanał Rss
Content
Alfabet dzielnic – O jak Ołbin
21 maja 2014

We Wrocławiu od lat krążą legendy o osiedlach, które budzą lęk, a spacery ich uliczkami nie należą do najprzyjemniejszych. Do jednej z takich dzielnic należał z całą pewnością Ołbin. Jak wygląda dziś? Czy mieszkańcy czują się bezpiecznie?

Ołbin jest osiedlem starym pod względem zabudowy, jak i wieku mieszkańców, jednak, mówiąc całkiem dosłownie, dzielnicy nie brakuje świeżej krwi. Ołbin, chodź ponury, to osiedle jak każde inne, są szkoły, budynki, ulice, sklepy, śmietniki, a wszystko to zapakowane w pudełeczko pełne grozy, którą zapragnęłam zweryfikować. Przejście dzielnicą to przede wszystkim licznie zasłyszane historie, które pretendują do miana miejscowych legend. Swoją podróż wzdłuż ulic Wyszyńskiego, Nowowiejskiej i Prusa zaczęłam od Jedności Narodowej. Tramwajem numer 10 określonymi kursami dojechać można do samej zajezdni Ołbin, która swoim wyglądem nieco odstrasza, ale wygląda „stabilnie” i wciąż pełni swoją pierwotną funkcję.

Jedności Narodowej wita mnie kłótnią dwóch kobiet, które kompletnie nie przejmują się otaczającym je tłumem. Ludzie skandują, niemal dochodzi do szarpaniny, a przede mną jawi się lokalny folklor. Tuż obok znajduje się zabytkowy kościół zwany „Okrąglakiem” – swoją nazwę zawdzięcza nietypowej budowli na bazie koła.

Przy Jedności Narodowej znajduje się również ogromna „Biedronka”, która ostatnimi czasy urosła do miana największego zaopatrzeniowca ludzkich lodówek. Prócz zwykłych produktów spożywczych możemy dostać tam nawet kuchenkę gazową czy skuter.
Wrocław to miejsce, w którym spotyka się wiele kultur, w okolicach Ołbina nie brakuje Romów, którzy czasem są niezauważalni, a czasem sieją postrach na dzielnicy. Spora grupa ludzi narzeka na ich obecność, nie ukrywając ogólnej niechęci do ich głośnego usposobienia.

 

Okruchy historii

Ołbin to skansen przedwojennej architektury Wrocławia, wydaje się być naznaczony bliznami kul, granatów oraz nalotów bardziej niż pozostałe dzielnice miasta. Bogate zdobienia kamienic czy balkonów to majstersztyk, którego pozazdrościć może niejeden nowy budynek. Mieszkańcy nie są skazani na betonową pustynię, okolica jest najmniej zeszpecona kontrastowo-kolorowymi elewacjami nowych plomb i utrzymuje niezmiennie secesyjny charakter. Poniemieckie kamienice to jeden z charakterystycznych elementów architektury Wrocławia. Dzięki remontom w ostatnich latach coraz więcej z nich odzyskuje dawny blask, czego nie można powiedzieć o obskurnych podwórkach.

Elegancko ubrany starszy mężczyzna nie wpisujący się w stereotypowy klimat osiedla, mówi, że ołbińskie podwórka wieczorami zamieniają się w meliniarnie, a większość kradzieży nie jest zgłaszana, gdyż ludzie po prostu boją się zemsty. „To się nie zmieni” – oburza się starszy pan. I chodź wierzę mu na słowo, doskonale wiem, że nie jest to problem wyłącznie jednej dzielnicy, a wielu innych miejsc w Polsce. Temat był na afiszu wielokrotnie, jednak brak zmian.

Wnętrza kamienic są w opłakanym stanie. Wspinając się po skrzypiących schodach, chwytam się resztek barierki – w środku kamienice przechodziły remont generalny po 1997 roku, co wydaje się abstrakcją. Starsza kobieta, mieszkanka budynku, pytana o jakikolwiek remont kamienic, uśmiecha się mówiąc, że odwiedzając rodzinę zarówno na Ołbinie, jak na Nadodrzu nie zauważyła generalnych remontów wnętrz od lat. Kawałki gzymsów i ścian co prawda nie odpadają, ale podczas silnych wiatrów latają kawałki dachów, anteny, szyldy sklepów czy doniczki.

 

Pokolenie zero

Zaraz przy ulic Wyszyńskiego zobaczyć można piękny kościół św. Michała Archanioła, przy którym znajduje się przytulny nowowiejski park. Miłe zacisze, biorąc pod uwagę gwarne przejścia uliczek. Nie tak dawno przy Radzie Osiedla „Ołbin” powstał klub seniora. Seniorów nie brakuje, a ci są najprzyjemniejszym w obyciu aspektem mojej podróży.

Mieszkańcy jako okoliczny problem wskazują brak poczucia wspólnotowości, przez co brak poczucia bezpieczeństwa w bezpośrednim otoczeniu. Prawda jest taka, że niebezpieczeństwo generują ludzie bez jutra. Takie stare, straszne, złe, zabiedzone uliczki, dla pasjonatów prozy Stephana Kinga zapewne mają swój niezaprzeczalny urok. „Żabka” pod mieszkaniem, dobre skomunikowanie autobusem i tramwajem, pojedynczy nowy blok, a obok piękna kamienica pamiętająca jeszcze czasy Hitlera.

Lech Janerka, śpiewał w 1984 roku „Tu nie wolno głośno śmiać się i za dobre mieć ubranie” i choć w swym tekście opisywał okolice wrocławskiego „Trójkąta Bermudzkiego”, ten ostatni przyrównać można również do Ołbina. O zaczepkę na ulicy nietrudno – grupki zbyt pewnych siebie subkulturowców tylko czekają na jedno krzywe spojrzenie bądź nie odwzajemniony uśmiech, by posłać w stronę biednego człowieka parę mało przyjemnych epitetów. Pozornie niebezpieczni mogą okazać się przecież całkiem uprzejmymi, cywilizowanymi ludźmi.

Dobre oświetlenie to rarytas, a patrol policyjny to legenda. Jednym udaje się przejść bez problemu, drudzy zostają zaczepieni – kilka przekleństw i wyzwisk, przeważnie ze względu na jakąś przypadkową cechę, która nie podoba się nadpobudliwej młodzieży stojącej pod bramą kamienicy. Tymczasem młodzi mówią, że nic złego się nigdy nie dzieje. Pokolenie zero wypala przede mną jednego papierosa za drugim, wyraźnie poirytowane moją dociekliwością. Nie muszę odchodzić daleko, by napotkać starszą kobietę, która nachalnie wciska mi pro-religijne ulotki, niosąc wieść o apokalipsie.

Ołbin mimo niechlubnej opinii to nie osiedle gwałcicieli i morderców. Mimo że tragicznych w skutkach sytuacji nie brakuje, a nie tak dawno głośną sprawą był nożownik z Ołbina, to zwykłe skrzyżowanie kilku miejskich ulic. Gdy patrzę na ten fragment miasta – wspaniałą wielkomiejską zabudowę, widzę jak jest zaniedbana, a miejsce ponoć niebezpieczne, ciężko nie odnieść wrażenia, że znajdzie się parę podobnych dzielnic o tym samym statusie. Ołbin się zmienia, czas na ludzi.

Aneta Bratkowska

 

 

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading ... Loading ...

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

Tagi
E-prenumeratę wysyłamy z:
Zobacz poprzedni artykuł