Kanał Rss
Content
Wrocławskie wspomnienia
15 września 2012

W ostatnich 20 latach gwałtownie zmieniło się życie i otoczenie wrocławskich mieszczuchów. Wszystko przyśpieszyło i zelektronizowało się. Bezpowrotnie minął czar siermiężnych, ale spokojniejszych, ustabilizowanych lat 50. – 70. Niezależnie od wysiłku poniesionego przy budowie świetlanej, socjalistycznej przyszłości, były to jednak czasy bardziej “ekologiczne”, nie tak nerwowe, bez wielu dzisiejszych pokus konsumpcyjnych…
Młodzież wychowywano w duchu poszanowania pewnych zasad. Słynne rodzicielskie trójki klasowe chadzały po ulicach i po godzinie 20 wyłapywały nieletnich znajdujących się bez opieki dorosłych. W środku nocy czerwcowej można było spokojnie powędrować do Parku Szczytnickiego, aby posłuchać słowików i pocałować dziewczynę – nieraz tego sam doświadczałem!
Na przełomie lat 40. i 50., w okresie największych „błędów i wybrzuszeń” ZMP-owskie komisje kontrolowały mieszkania – czy nie pali się za dużo żarówek. Organizowano zbiórki tubek po paście do zębów, intensywnie zbierano makulaturę, a z pól zrzucaną przez wrednych amerykańskich imperialistów stonkę ziemniaczaną.Do czynów i współzawodnictwa zagrzewały socrealistyczne piosenki typu: „Do roboty” – „Marsz młodości” – „Budujemy nowy dom” – „Wszystko, co nasze, Polsce oddamy”. W szkole na obowiązkowych porannych apelach śpiewano hymn Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej „Naprzód młodzieży świata”.
Dopiero w 1953 r. cały kraj radośnie śpiewał z Mieczysławem Foggiem oraz Martą Mirską szlagier H. Jabłońskiego „Pierwszy siwy włos”. Była to wreszcie pierwsza piosenka normalna, melodyjna, po kilkuletniej fali propaganodowo- socjalistycznych.
Ci, którzy chcą przypomnieć sobie owe radosne czasy swej młodości lub poznać dawne widoki i uroki naszego grodu, będą mieli ku temu okazję. W imieniu Zarządu Okręgowego Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej serdecznie zapraszam do siedziby przy ul. Dubois 11/13 róg Pomorskiej, I piętro, tel. (71) 328 70 73. W ramach centralnych obchodów Wrocławskich Dni Seniora w dniach 28 września do 2 października organizujemy wiele imprez. Także znany filokartysta czyli kolekcjoner widokówek, mający ich kilkadziesiąt tysięcy, pan Stanisław Chmura, przygotowuje tematyczną wystawę „Wrocław dawniej i dziś”. W porozumieniu z placówkami kultury odbędzie się przegląd chórów – już zgłosiło się ich 17. W jury zasiądzie m.in. Krystyna Maciejewska. W Rynku oglądniemy Marsz Kapeluszy i występy kilkunastoosobowej wrocławskiej orkiestry „Hanys Band”.
Dzięki inicjatywie niezmordowanej działaczki społecznej i cenionej poetki – Haliny Krzysztoforskiej, 27 lipca w Klubie PKPS-u odbyło się niezwykłe wspomnieniowe spotkanie o Januszu Gniatkowskim. W latach 1953 – 1990 był on legendą polskiej piosenki, występując prawie w całym świecie. Tworzył też piosenkarsko – przyjacielskie trio z Nataszą Zylską i Janem Dankiem. Jego występy ściągały do sal i na stadiony nadkomplety publiczności. Władza PRL-owska zaczęła być zazdrosna o jego sukcesy i od lat 70. utrudniała mu częstsze wyjazdy na zachód. Każda z setek piosenek śpiewanych przez Janusza była lub dzięki niemu stawała się szlagierem. Przypomnę kilka: „Apasjonata – Piosenka kubańska – Bolero – Indonezja – Chleb twój i mój – W kalendarzu jest wciąż taki dzień”.
W 1991 r. piosenkarz miał tragiczny wypadek: na pasach potrącił go samochód. Po kilkuletniej walce o życie i zdrowie, po ciężkich, heroicznych wysiłkach żony Krystyny Maciejewskiej, też piosenkarki, powrócił do życia codziennego i nawet artystycznego. Związany był też z naszym miastem i śpiewał trzy piosenki o nim: „Wrocławskie gwiazdy” – „Spotkanie z Wrocławiem” – „Wrocławski ptaszek”.
Od 3 lat w Poraju koło Częstochowy p. Krystyna wspólnie z tamtejszym operatywnym Domem Kultury organizuje w czerwcu Festiwal Piosenek Janusza Gniatkowskiego. Zjeżdżają się fani i wykonawcy dosłownie z połowy świata. Śpiewał z nimi także sam Janusz! Urodzony we Lwowie idol odszedł 24 lipca 2011 w wieku 83 lat.
Natomiast ZO PKPS wiosną przyszłego roku zorganizuje dolnośląski I Festiwal Piosenek O Wrocławiu z obowiązkowym odśpiewaniem przeboju wykonywanego niegdyś przez Janusza Gniatkowskiego. Piosenek o naszym mieście jest około 40, począwszy od nagranej w 1949 przez młodego studenta z nieodłączną gitarą, Jerzego Michotka, „Wrocław mój gród”. Miasto opiewali m.in. Irena Gałuszko, Jan Kaczmarek,Krystyna Borecka, Igor Przegrodzki, Maria Koterbska, Wiesława Drojecka, Roman Kołakowski, Wrocławska Kapela Podwórkowa Dreptaki – Pomianowie, a niedawno Optymiści i Bank.
Na spotkanie w wypełnionym do ostatniego miejsca Klubie PKPS-u przyjechała z Częstochowy przemiła i owacyjnie witana Krystyna Maciejewska wraz z bratem Zbigniewem. Przybyli też wrocławianie – siostra piosenkarza Krystyna z mężem Andrzejem Gładyszem, niegdyś Naczelnym Lekarzem Kraju. P. Krystyna nie tylko ciekawie i zabawnie opowiadała o mężu idolu, lecz jako znana piosenkarka zaśpiewała nam również. Wystąpili także popularny showman wrocławski Stanisław Stembalski, Józef Hnenny oraz muzyk i piosenkarz Roman Grabiec. Istniejący 6 lat przy Klubie Chór Echo pod wodzą operowej artystki Łucji Markowskiej i kierowniczki Heleny Miłoś też się zaprezentował. Cala sala śpiewała szlagiery lwowskie i z repertuaru Gniatkowskiego. Wielki fan piosenkarza – redaktor naczelny „Tygodnika Żużlowego” z Leszna, Adam Zając i jego małżonka Iwona, dedykowali nam nagranie Gniatkowskiego „Motor gra, motor gna”.
Niedługo wznawiamy w Klubie cykl prelekcji o naszym mieście, uruchamiamy pracownię komputerową. Odbywały się już spotkania teatralne i działa Klub Dyskusyjny.
Niezależnie od tego, bardzo serdecznie zapraszamy – nie tylko seniorów – do ładnych, remontowanych sal w Klubie przy Dubois 11/13. Od 8 lat można poszaleć na wieczorkach tanecznych przy 3 różnych orkiestrach w środy, czwartki i soboty od 16 do 20. W poniedziałki od 12 – 15 a w środy od 10 – 14 w Klubie wszystkim bezpłatnie porad prawnych udziela Włodzimierz Konarski z renomowanej kancelarii prawnej.
Niżej podpisany, jako wolontariusz i wieloletni balowy wodzirej, niejedno widział organizując i prowadząc wiele różnych imprez, na czele z balami, weselami i rozwodami. Zatem wraz z asystentkami udzielać będę niezawodnych porad miłosno-sercowych. Także w czasie imprez!

Wojciech Mach

SłabyŚredniDobryBardzo dobrySuper! (Brak głosów! Bądź pierwszy)
Loading...

Read previous post:
Ogólna niemożność wszystkiego

Całkiem niedawno spotkałem się z wyrażonym przez znajomych przeświadczeniem, iż Polska prędzej czy później wejdzie do strefy euro, że to...

Close